ks. Jan Krupka

czwartek, 17 wrzesień 2020 20:24

18 września 2020

ŚWIĘTO ŚW. STANISŁAWA KOSTKI, ZAKONNIKA


Łk 2,41-52

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.
Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”
Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
Potem poszedł z nimi i wrócili do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.
Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.


     „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”
Maryja i Józef odnajdują dwunastoletniego Jezusa w Świątyni w Jerozolimie po trzech dniach poszukiwań, zmartwień i niepewności o Jego los. A jednocześnie usłyszeli od Niego dziwnie brzmiące słowa mówiące o tym, że przecież powinni byli wiedzieć, że On powinien być, że On jest do odnalezienia w tym, co należy do Ojca, do Boga. W tym wypadku do Boga należał dom Boży, Świątynia w Jerozolimie. To miejsce, w którym człowiek szuka Boga. Świątynia bowiem to miejsce modlitwy, to miejsce spotkania z Bogiem, miejsce słuchania Jego nauki. Czy ja pamiętam o tym, że mogę spotkać Jezusa w domu Bożym, w świątyni, w kościele? Przecież kościół – to miejsce celebrowania Najświętszej Ofiary, podczas której Jezus do nas mówi przez Swoje słowo i obdarza nas Ciałem i Krwią Swoją w Eucharystii. Podczas Mszy św. On jest obecny pośród uczestniczących w niej, bo wtedy On uobecnia Swoją Ofiarę złożoną za nas. Tam, w świątyni, w tabernakulum czeka na nas Jezus, z którym możemy się spotkać w chwili adoracji Najświętszego Sakramentu. Czy wiecie, że Ja jestem, że Ja na was czekam w kościele, w domu Bożym, w świątyni – zdaje się mówić do nas Jezus. Czy my słyszymy te Jego słowa, które są jednocześnie zaproszeniem na spotkanie z Nim w Jego Domu?
środa, 16 wrzesień 2020 18:36

17 września 2020

CZWARTEK DWUDZIESTEGO CZWARTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 7,36-50

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowego olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła oblewać Jego nogi łzami i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”.
Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, muszę ci coś powiedzieć”.
On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu”.
„Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?”
Szymon odpowiedział: „Sądzę, że ten, któremu więcej darował”.
On mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”.
Do niej zaś rzekł: „Twoje grzechy są odpuszczone”.
Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: „Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?”On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.


     „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.
Jedna z bardzo dobrze znanych i bardzo wymownych scen biblijnych, zrelacjonowanych nam przez św. Łukasza. Pewna niewiasta, która przyszła w czasie trwającej uczty do domu faryzeusza, aby tam spotkać Chrystusa Pana. Tak, jak to potrafiła uczynić – zewnętrznymi gestami okazała Jezusowi swą miłość, swoją wiarę. Tak też Jezus ją dostrzega, zauważa i podkreśla jej wiarę: „Twoja wiara cię ocaliła”. Na tle tego opisu, który nam został przekazany przez św. Łukasza, zadajmy pytanie o nasza wiarę. Jaka jest nasza wiara? Nie tylko chodzi tu o słowa wyznania wiary, choć i ono jest też ważne. Wyznajemy wiarę w naszej modlitwie osobistej czy też uczestnicząc w niedzielnej Eucharystii. Rodzice i chrzestni wyznają wiarę kiedy proszą o chrzest dziecka, bo ono nie jest jeszcze w stanie to uczynić samodzielnie. Kiedy już jest starsze, samo może to uczynić, np. przed przyjęciem I Komunii św. lub sakramentu bierzmowania. Jednak wiara nasza powinna by widoczna także w postępowaniu, w codziennym życiu, w słowach i czynach – jako świadectwo wyznawanej przez nas wiary. Stąd zastanowić się trzeba i ciągle na nowo do tego pytania powracać: czy nasze życie to miejsce, w którym da się dostrzec naszą wiarę, wiarę wyznawaną ustami, wiarę przyjętą wraz ze chrztem św.? Jaka jest nasza wiara?
wtorek, 15 wrzesień 2020 19:52

16 września 2020

ŚRODA DWUDZIESTEGO CZWARTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 7,31-35

Po odejściu wysłanników Jana Chrzciciela Jezus powiedział do tłumów:
„Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali».
Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: «Zły duch go opętał».
Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność”.


     „Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim (...)”
Mówiąc o świadectwie dawanym przez Jana Chrzciciela, a następnie o świadectwie dawanym przez Siebie, Jezus odwołuje się do postawy rozkapryszonych dzieci, ciągle grymaszących, ciągle niezadowolonych... Takimi byli, według słów Jezusa, ci ludzie, którzy nie chcieli przyjąć ani świadectwa Jana, poprzednika Pańskiego, ani samego Jezusa, Mesjasza i Syna Bożego. Sprzeciwiali się w obu przypadkach, poddawali krytyce zachowanie i Jana, i Jezusa. Choć, jak pokazuje im Jezus, ich słowa krytyki były niestosowne, były całkowicie sprzeczne ze sobą. Takimi, niestety, bywają ludzie, którzy potrafią wciąż krytykować, wciąż potępiać, wyrażać swój sprzeciw wobec każdej sytuacji i każdego zachowania innych ludzi. To prawda, zawsze można znaleźć „dziurę w całym”, zawsze można znaleźć coś, co można skrytykować w słowach czy czynach naszych bliźnich. Prawdą jest i to, że nie możemy być obojętni na grzech, na zło czynione przez drugiego człowieka. Jednak słowa krytyki powinny być wypowiadane z miłością, powinny być wypowiadane z refleksją: czy naprawdę znamy wszystkie okoliczności danej sytuacji, by móc rzetelnie i sprawiedliwie ocenić postawę drugiego człowieka? Warto sobie to pytanie zawsze zadać przed naszą reakcją na zachowanie naszych bliźnich.
poniedziałek, 14 wrzesień 2020 19:01

15 września 2020

WSPOMNIENIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY BOLESNEJ


J 19,25-27

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.


     „Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja».”
Dzisiejsze wspomnienie Matki Bożej Bolesnej prowadzi nas na Golgotę, by zobaczyć jak pod krzyżem Chrystusa Pana stoi Maryja, Jego Matka i nasza Matka oraz św. Jan, jeden z Dwunastu, jeden z uczniów Jezusa. I słyszymy, jak m.in. Jezus umierający na krzyżu wskazując na Swoją Matkę mówi do Jana: „Oto Matka twoja”. Wskazuje Ją umiłowanemu uczniowi, ale też wskazuje Ją wszystkim Swoim uczniom, wskazuje Ją nam także. Mówi Jezus do nas wszystkich, mówi do każdego z nas: „Oto Matka twoja”. Trzeba nam ciągle na nowo przyjmować ten Jezusowy testament, trzeba nam ciągle na nowo przypominać sobie tę prawdę: Jezus oddał Swoich uczniów, oddał cały Kościół św. pod opiekę Swojej Matki, Najświętszej Maryi Panny. Trzeba nam ciągle na nowo sobie tę prawdę przypominać: mamy kochającą nas Matkę w niebie. Ta, która wstawia się za nami u Syna, która wyprasza potrzebne nam łaski, otacza nas płaszczem Swej matczynej opieki. Niech pamięć o tej prawdzie nam towarzyszy, kiedy przeżywamy dzisiejsze wspomnienie, niech pamięć o tej prawdzie nam towarzyszy podczas modlitwy różańcowej, recytacji litanii do Matki Bożej czy śpiewu „Godzinek”, niech nam towarzyszy podczas pielgrzymowania do sanktuariów maryjnych, niech ta prawda prowadzi do tego, byśmy nasze sprawy, nasze intencje, powierzali Jej wstawiennictwu, byśmy samych siebie powierzali „pod Jej obronę”.
niedziela, 13 wrzesień 2020 19:16

14 września 2020

ŚWIĘTO PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO


J 3,13-17

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego.
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.


     „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.”
Te słowa Jezusa, które są zapisane w trzecim rozdziale Ewangelii wg św. Jana – a które czytamy dziś, w święto Podwyższenia Krzyża św. – w bardzo zwięzły sposób wyrażają jakże głęboką prawdę. „Bóg umiłował świat”: tak, bo Bóg jest Miłością, Bóg darzy nas, którzy jesteśmy Jego dziećmi, Swoją miłością. Wyrazem tej miłości jest to, że „dał Syna Swego Jednorodzonego”. Jezus, Jego Syn, Syn Boży, stał się Człowiekiem, przyjął naszą naturę ludzką, podobny do nas „we wszystkim oprócz grzechu”. Jezus narodził się w Betlejemskiej stajence, by potem złożyć Siebie w ofierze na ołtarzu Krzyża. Złożył Siebie w ofierze, by dokonać naszego Odkupienia, by pojednać nas z Ojcem – w ten sposób ukazuje nam Bożą miłość. A Krzyż, na który dziś szczególnie spoglądamy, jest przypomnieniem, potwierdzeniem tej miłości Boga dla nas, miłości Boga dla każdego z nas. Dlatego nasze spojrzenia na krzyż, każde spojrzenie na znak naszego Odkupienia, każde nasze spojrzenie na ten znak Bożej miłości niech będzie przypomnieniem o tym, że Bóg tak nas miłuje, że Bóg tak miłuje każdego z nas. Każde spojrzenie na krzyż niech nam to przypomina. A to przypomnienie niech prowadzi do tego, by Bogu dziękować za tę Jego miłość.
środa, 29 kwiecień 2020 11:26

12 kwietnia 2020

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO


J 20,1-9

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.


     „Ujrzał i uwierzył.”
Takie krótkie stwierdzenie zapisał umiłowany uczeń Jezusa opisując swoją obecność w pustym grobie Jezusa, kiedy dotarł tam wraz z Szymonem Piotrem. Ujrzał pusty grób, mógł stwierdzić brak ciała Zbawiciela – oraz pozostawione płótna, które posłużyły w czasie obrzędów pogrzebowych. Ujrzał i uwierzył, a więc przyjął prawdę o tym, że Chrystus rzeczywiście powstał z martwych. Uroczystość Zmartwychwstania prowadzi nas też do grobu naszego Zbawiciela. Odbywamy naszą duchową wędrówkę razem z Piotrem i Janem, razem z Marią Magdaleną i innymi kobietami, które jako pierwsze udały się tam, aby namaścić ciało. Udajemy się razem z nimi, aby się przekonać o prawdzie Jego zmartwychwstania. Jednak nie poprzestajemy na tym, by być u grobu Jezusa. Stoi przed nami zadanie, by dawać nasze świadectwo o naszej wierze w zmartwychwstanie. W naszym XXI wieku mamy być głosicielami prawdy o tym, że Pan żyje. Nasze codzienne życie, nasze postępowanie w różnych sytuacjach, nasze słowa i czyny powinny ukazywać tym, którzy nas widzą czy słuchają, którzy spotykają nas – powinni móc na podstawie swych obserwacji stwierdzić, że naprawdę wierzymy w Jego zmartwychwstanie, w Jego zwycięstwo nad grzechem, w Jego obecność pośród nas. Czy tak jest? Czy wierzymy w Jego zmartwychwstanie? Czy nasze życie jest tego potwierdzeniem – nie tylko „od święta”, ale każdego dnia?
wtorek, 28 kwiecień 2020 11:39

11 kwietnia 2020

WIELKA SOBOTA


Oz 6,1-2

Chodźcie, powróćmy do Pana. On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności.


     „Chodźcie, powróćmy do Pana.”
„Inaczej” brzmi dzisiejsze słowo Boże – wzięte nie z którejś z Ewangelii, ale ze starotestamentalnej Księgi proroka Ozeasza. Można powiedzieć, że to nam sygnalizuje, że w ogóle ten dzień jest inny, szczególny. Wielka Sobota jest bowiem czasem szczególnej ciszy. Po wczorajszej liturgii Wielkiego Piątku, która nam przypomniała o Męce naszego Zbawiciela i o tym, że po Jego śmierci na Golgocie – ciało Jezusa zostało złożone w grobie, przekazanym w tym celu przez Józefa z Arymatei. Dzisiejszy dzień w pewien sposób prowadzi nas do modlitwy, do refleksji, do czuwania. W sposób duchowy przenosimy się do miejsc świętych w Jerozolimie. Skorzystajmy rzeczywiście z tego czasu, aby – jak nam też mówi Ozeasz – „powrócić do Pana”. Miejmy czas na refleksję, modlitwę i przygotowanie na to, by świętować jutrzejszą niedzielę jako dzień Zmartwychwstania, dzień triumfu, dzień Jego zwycięstwa nad grzechem, śmiercią, szatanem. Niech to będzie nasze bezpośrednie przygotowanie na spotkanie z Jezusem, który pozostaje pośród nas. Przeżywamy czas szczególny, niełatwy czas związany z epidemią; jednak niech w tej naszej obecnej rzeczywistości przynosi nam nadzieję obecność Jezusa Zmartwychwstałego, który wnosi w naszą rzeczywistość Swoją łaskę. Niech Pan zmartwychwstały, żyjący na wieki nam błogosławi!
czwartek, 23 kwiecień 2020 11:05

10 kwietnia 2020

WIELKI PIĄTEK


J 19,16b-30
(całość opisu Męki: J 18,1 – 19,42)

Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, król żydowski. Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: Nie pisz: Król żydowski, ale że On powiedział: Jestem królem żydowskim. Odparł Piłat: Com napisał, napisałem.
Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie moje szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę wyzionął ducha.


     „Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę.”
Słowa te pochodzą z opisu Męki naszego Pana, tak jak nam ją relacjonuje św. Jan, umiłowany uczeń Zbawiciela. Czytamy ten tekst każdego roku właśnie dziś, w Wielki Piątek podczas nabożeństwa popołudniowego, nabożeństwa Męki Pańskiej. Rzeczywiście, w dzisiejszym dniu treść tego opisu nabiera szczególnej wymowy, kiedy św. Jan nam mówi o wydarzeniach, które miały miejsce przed wiekami, w tamten Wielki Piątek, kiedy Jezus cierpiał i umierał dla naszego odkupienia. Zatrzymajmy się w tym momencie przy słowie Chrystusa Pana wypowiedzianym z wysokości Krzyża św. Woła On: „Pragnę”. Jego pragnienie jest pragnieniem człowieka dotkniętego ogromnym cierpieniem, pragnieniem, które można próbować zaspokoić wodą czy innym napojem... Chrystus jednak pragnie więcej. Jako nasz Zbawiciel i Pan, jako nasz Odkupiciel, który nas do końca umiłował – On pragnie dokonać naszego pojednania z Ojcem przez Ofiarę złożoną na Krzyżu. On sam składa Siebie w ofierze, aby to się dokonało. On pragnie naszej miłości, pragnie naszego podążania za Nim po drogach Jego Dobrej Nowiny, On pragnie naszego trwania w jedności z Nim. Tak, Chrystus Pan wyraża wobec nas Swoje pragnienie. Jaką chcemy dać Mu odpowiedź: i dziś, i każdego dnia naszego życia?
czwartek, 23 kwiecień 2020 11:02

9 kwietnia 2020

WIELKI CZWARTEK – MSZA ŚW. WIECZERZY PAŃSKIEJ


J 13,1-15

Było to przed Świętem Paschy. Jezus widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.
W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydać, widząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.
Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” Jezus mu odpowiedział: „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później to będziesz wiedział”. Rzekł do Niego Piotr: „Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał”.
Odpowiedział mu Jezus: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną”. Rzekł do Niego Szymon Piotr: „Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę”.
Powiedział do niego Jezus: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy”. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: „Nie wszyscy jesteście czyści”.
A kiedy im umył nogi, przywdział szaty, i gdy znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie «Nauczycielem» i «Panem» i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”.


     „(...) umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.”
Wielki Tydzień, szczególny tydzień w roku liturgicznym, który nam mówi o wielkiej miłości naszego Zbawiciela dla świata, dla ludzi, dla każdego człowieka. Tę miłość dostrzegamy w poszczególnych wydarzeniach związanych z końcem ziemskiego życia Jezusa, w tych wydarzeniach, które wspominamy i rozważamy podczas tych właśnie dni. Dzień dzisiejszy, Wielki Czwartek przypomina nam Ostatnią Wieczerzę i to, co miało miejsce wtedy w Wieczerniku. W czasie jej trwania Chrystus umył Swoim uczniom nogi – dając „poglądową lekcję” realizacji przykazania miłości. Również wtedy ustanowił dwa sakramenty: Eucharystię i Kapłaństwo. Dzięki temu może być wciąż sprawowana Msza św. w tylu miejscach na całym świecie, dzięki temu w sposób bezkrwawy uobecnia się Ofiara naszego Odkupienia, złożona przez naszego Zbawiciela na Golgocie. Dzięki temu możemy w czasie Mszy św. przyjmować naszego Pana do serc naszych w Komunii św., a także możemy spotykać Jezusa w Najświętszym Sakramencie obecnego w tabernakulum czy też w monstrancji, czekającego na nas, naszą obecność, naszą rozmowę z Nim, naszą adorację. Dziękujmy Bogu w szczególny sposób w Wielki Czwartek za Jego miłość, dziękujmy Bogu za dary Jego miłości, dziękujmy Mu za to wszystko, czym nas obdarzył i ciągle obdarza!
czwartek, 23 kwiecień 2020 10:59

8 kwietnia 2020

ŚRODA WIELKIEGO TYGODNIA


Mt 26,14-25

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam”. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.
W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: „Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?”
On odrzekł: „Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: «Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami»”. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.
Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: „Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi”.
Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego: „Chyba nie ja, Panie?”
On zaś odpowiedział: „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”.
Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: „Czy nie ja, Rabbi?” Mówi mu: „Tak jest, ty”.


     „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam.”
Postawa Judasza, jednego z grona najbliższych uczniów Zbawiciela, pozostaje dla nas w pewnym stopniu zagadką. Jakie motywy kierowały nim, kiedy postanowił udać się do przywódców żydowskich z propozycją wydania im Jezusa. „Co chcecie mi dać” – czy zasadniczym motywem byłą chciwość, chęć zysku materialnego? Ewangelista Jan mówi o Judaszu: „(...) był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano” (J 12,6b). Czy też może za jego działaniem krył się jakiś zawód odnośnie do osoby Mesjasza? Czy może postępowanie Chrystusa, treść Jego nauczania, zachowanie w różnych sytuacjach codziennych – czego Judasz przecież był świadkiem, jako bliski uczeń Pana – nie spełniło jego wyobrażeń o Bożym Pomazańcu? Może też był to akt z jego strony obliczony na to, by niejako „wymusić” na Jezusie działania, które by np. doprowadziły do odrzucenia władzy Rzymu nad Palestyną... Bez względu na przyczyny zachowania Judasza, przypomnienie jego osoby i decyzji zdrady dla nas powinno stać się momentem odnowienia naszej decyzji, by przy Bogu trwać, by do Niego podążać w codzienności naszego życia: przez udział we Mszy św., przyjmowanie sakramentów św., słuchanie słowa Bożego. Odnowienie naszej decyzji, by za Nim podążać każdego dnia życia w każdej sytuacji, we wszelkich okolicznościach.
Strona 1 z 152

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png