ks. Tomasz Trzaska

Jak ks. prał. Józef Złotkowski przyczynił się do odzyskania obrazu przez oo. Paulinów?
Początki naszej diecezji. Jej biskupem ordynariuszem był Romuald Jałbrzykowski, natomiast bliskim współpracownikiem księdza biskupa ks. prał. Józef Złotkowski, późniejszy proboszcz w Kuleszach Kościelnych. Wcześniej pomagał bp. Romualdowi w tworzeniu kurii i Seminarium Duchownego. Będąc już proboszczem w Kuleszach Kościelnych, ks. Józef Złotkowski zaczął kontynuować po swoim poprzedniku, ks. Stanisławie Jamiołkowskim, pisanie kroniki duszpasterskiej. W niej to wspomniał, jak z diecezji łomżyńskiej trafił do nowicjatu do oo. Paulinów na Jasnej Górze, po czym wrócił do naszej diecezji, po drodze przyczyniając się odzyskania przez paulinów obrazu Matki Bożej o kamiennej twarzy z Leśnej Podlaskiej.

W notatkach ks. Złotkowski pisał, że biskup często jeździł rano na parafie, siadał w konfesjonale i spowiadał wiernych. Zdarzało się, że zanim przyszedł proboszcz danej parafii, to wierni już z czystym sercem mogli uczestniczyć w porannej Mszy św. Ksiądz Józef, z racji, że był bliskim współpracownikiem księdza biskupa, musiał mu w porannych wyjazdach często towarzyszyć. Jak się okazało, nie było to dla niego łatwe – po jakimś czasie podziękował biskupowi za bycie razem w diecezji i złożył akces wstąpienia do paulinów.

Trafił do Częstochowy, gdzie był w nowicjacie. Czas pokazał, że było to szczęśliwe rozwiązanie w innym aspekcie. Gdy ks. Złotkowski skończył nowicjat, na Jasnej Górze odwiedził go bp Romuald Jałbrzykowski. Obaj odbyli ciekawą rozmowę, w trakcie której biskup zapewnił ks. Złotkowskiego, że ten, gdyby zdecydował się na powrót, to nie będzie już musiał rano jeździć po parafiach. Rozmowa przyniosła zamierzony skutek, a ks. Józef Złotkowski wrócił do diecezji łomżyńskiej.

Ale pobyt kapłana na Jasnej Górze zaowocował poznaniem wielu ludzi, w tym paulinów wraz z ich problemami. Zakonnicy, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, chcieli odzyskać swoje sanktuarium w Leśnej Podlaskiej (obecnie diecezja siedlecka). Wcześniej znajdowało się tam ich sanktuarium maryjne z obrazem – według częstych określeń – Matki Bożej o kamiennej twarzy. Wtedy była to diecezja podlaska, ze stolicą w Janowie Podlaskim. W pewnym momencie diecezja została osierocona, gdyż bp Beniamin Szymański, który był kapucynem, został usunięty z diecezji. Wiedząc o tym wcześniej, jak również o tym, że zostanie uwięziony w klasztorze kapucynów w Łomży, wziął ze sobą oryginał obrazu Matki Bożej o kamiennej twarzy, pozostawiając w jego miejscu wierną kopię pierwowzoru. Sami paulini zaś musieli przenieść się do Częstochowy. Na ich miejscu osiedliły się mniszki prawosławne.

Biskup Beniamin Szymański w tajemnicy przywiózł oryginał obrazu do Łomży. Oprócz niego historię znały też dwie siostry benedyktynki z klasztoru łomżyńskiego, które w przemyślny sposób schowały obraz. Zakonnicy, po odzyskaniu przez ojczyznę niepodległości, zaczęli go szukać. Wieść o tym dotarła aż na Bałkany, gdzie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, trafiły mniszki prawosławne. One to powiadomiły paulinów o fakcie, że mają obraz. Chciały jednak za niego bardzo dużo pieniędzy. Ojcowie paulini, podobnie jak cała Polska, przeżywali wtedy okres kryzysowy i nie stać ich było na negocjacje z mniszkami. Będący wśród nich ks. Józef Złotkowski, chcąc nie chcąc, dowiedział się o problemie. Gdy wrócił do Łomży, tknięty przez Opatrzność, zaczął szukać obrazu w łomżyńskich kościołach.

Gdy odprawiał Mszę św. u sióstr benedyktynek, w bocznym ołtarzu zauważył, że coś tam jest. Podszedł i znalazł obraz, którego oo. paulini szukali po Europie. Mniszki benedyktyńskie nie wiedziały o tym obrazie. Te dwie, które wcześniej wiedziały – zmarły, nie przekazując nikomu tajemnicy bp. Beniamina Szymańskiego. Sam biskup też już nie żył. A obraz się znalazł i dzięki ks. Józefowi Złotkowskiemu wrócił do miejsca, gdzie powinien być.

Czy ta historia należy do duszpasterstwa? Opowiadający ją ks. Franciszek Wróblewski, diecezjalny ojciec duchowny, uważa, że tak. To przecież przyczynek do sytuacji, które były dziedzictwem zaborów i I wojny światowej, także czasów prześladowania Kościoła, a jednocześnie był ktoś, kto przez opatrznościową sytuację i pójście do nowicjatu paulińskiego przyczynił się do odzyskania obrazu przez oo. paulinów. Był to ks. prał. Józef Złotkowski.

Na podstawie rozmowy
z ks. Franciszkiem Wróblewskim,
diecezjalnym ojcem duchownym.
opracował Maciej Kowalski
środa, 04 listopad 2015 13:39

Historia diecezji łomżyńskiej. Cz. 3

W ostatniej części historii diecezji łomżyńskiej, którą przybliżamy w związku z tegorocznym jubileuszem dziewięćdziesięciolecia jej powstania, pochylimy się nad pasterzami naszej wspólnoty. Biskupstwo bowiem to służba streszczająca się w zadaniu udostępniania zbawczej tajemnicy Chrystusa, zamkniętej w ekonomii sakramentalnej i depozycie objawionej prawdy.

Romuald Jałbrzykowski

Pierwszym biskupem diecezji łomżyńskiej był Romuald Jałbrzykowski. Urodził się 7 lutego 1876 r. we wsi Łętowo-Dąb w parafii Kołaki. Pochodził z rodu wywodzącego się ze szlachty mazowieckiej. Dzieciństwo spędził w rodzinnym majątku, uczęszczając trzy lata do miejscowej szkoły elementarnej. Następnie uczył się w Klasycznym Gimnazjum Męskim w Łomży. W 1893 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Łomży. W roku 1898 przyjął święcenia subdiakonatu i diakonatu. Jako diakon został skierowany do Akademii Duchownej w Petersburgu, gdzie na własny koszt rozpoczął studia. W 1901 r. przyjął święcenia kapłańskie. Rok później ukończył studia w Petersburgu i opuścił miasto. Po powrocie przez kilka miesięcy pełnił funkcję kapelana biskupa, a następnie został profesorem w Seminarium Duchownym w Sejnach. W roku 1908 został wicerektorem i prokuratorem seminarium, a w roku 1910 kanonikiem katedralnym w Sejnach. W czasie I wojny światowej działał bardzo aktywnie na różnych polach. Po jej zakończeniu został proboszczem w Radziłowie. Jeszcze w 1917 r. przedstawiono kandydaturę Jałbrzykowskiego do godności biskupiej. Benedykt XV mianował go biskupem pomocniczym diecezji sejneńskiej. Zarządzał z Łomży jej częścią, która została w granicach Polski. Wsławił się postawą w czasie wojny z bolszewikami. Został następnie pierwszym rektorem Seminarium Duchownego w Łomży. 28 października 1925 r. Pius XI erygował diecezję łomżyńską. Pierwszym ordynariuszem został oczywiście bp Romuald Jałbrzykowski. Stały przed nim nowe zadania, a także stworzenie całego systemu zarządzania. Konstytuowano kapitułę łomżyńską, utworzono kurię biskupią. Prace Jałbrzykowskiego przerwało jego mianowanie na arcybiskupa metropolii wileńskiej. Biskup Romuald Jałbrzykowski zmarł w 1955 r.

Stanisław Kostka Łukomski

Drugim ordynariuszem diecezji łomżyńskiej został Stanisław Kostka Łukomski. Urodził się 21 października 1874 r. w Borku, w Wielkopolsce. Maturę zdał w 1894 r., a następnie rozpoczął studia teologiczne w Seminarium Duchownym w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1898 i został kapelanem, sekretarzem i powiernikiem abp Stablewskiego. Po jego śmierci objął probostwo w Koźminie. W 1916 r. został kanonikiem metropolitalnym w Poznaniu. Objął stanowisko proboszcza kościoła archikatedralnego oraz spowiednika sióstr elżbietanek. Prawdopodobnie w związku z przewrotem majowym został mianowany biskupem diecezji łomżyńskiej. Ingres odbył się 5 października 1926 r. Do wybuchu II wojny światowej był też sekretarzem Episkopatu Polski. Po zbombardowaniu Łomży w czasie wojny obronnej 1939 r. opuścił miasto. Udał się kolejno do Kulesz Kościelnych, Pińska, Nowogródka i Wilna. Pod koniec miesiąca powrócił jednak na teren diecezji, najpierw do Tykocina, a następnie ponownie do Kulesz Kościelnych, gdzie przebywał do lipca 1941 r. Po powrocie do Łomży uratował katedrę i budynki kościelne przed zniszczeniem. Musiał ponownie opuścić miasto. Udał się do Zambrowa, a stamtąd do Rosochatego, gdzie przebywał do lutego 1945 r. Wrócił do Łomży i funkcję ordynariusz pełnił do roku 1947, kiedy to zmarł dwa dni po wypadku samochodowym, który budzi kontrowersje do dziś.

Czesław Adam Falkowski

W związku z tragiczną śmiercią ordynariusza, diecezja łomżyńska przez półtora roku pozostawała bez pasterza. Ostatecznie został nim wyświęcony przez abp. Romualda Jałbrzykowskiego, bp Czesław Falkowski. Urodził on się w 1887 r. w Warszawie. W 1891 r. w Petersburgu otrzymał święcenia kapłańskie. W latach 1910-1915 studiował w Szwajcarii. Następnie powrócił do Petersburga, gdzie był profesorem Akademii Duchownej. Po zmianach w Rosji powrócił do kraju i objął katedrę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pierwsze lata w niepodległej Polsce spędził jako kapelan w wojsku. Został też profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, piastując tam w latach 1928-1939 funkcję rektora. W czasie II wojny światowej wykładał w Wyższym Seminarium Duchownym w Wilnie. Po wojnie został rektorem WSD w Białymstoku. Władza komunistyczna widziała w nim groźnego przeciwnika. Już w czasie ingresu do katedry w Łomży zorganizowała konkurencyjną imprezę sportową, aby odciągnąć miejscową ludność. Lata pełnienia funkcji biskupa łomżyńskiego to poszukiwanie różnych dróg ominięcia zakazów i ograniczeń, które miały na celu zmniejszenie oddziaływania Kościoła katolickiego na społeczeństwo oraz zmniejszenie szkód wyrządzonych w jego szeregach przez UB i PZPR. Biskup Czesław Falkowski zmarł 25 lipca 1969 r.

Mikołaj Sasinowski

Mikołaj Sasinowski urodził się 16 października 1909 r. we wsi Mieczki w parafii Puchały. Znał więc doskonale diecezję i jej problemy. Szkołę powszechną ukończył w Zambrowie. Nauki gimnazjalne pobierał również w Zambrowie, ale też i w Łomży. Był kandydatem do zakonu oo. kapucynów. W 1930 r. zdał egzamin dojrzałości i rozpoczął służbę wojskową. Następnie wstąpił do Seminarium Duchownego w Łomży, gdzie w roku 1936 przyjął święcenia kapłańskie. Przez kilka miesięcy pracował duszpastersko w Suwałkach. Po tym okresie rozpoczął studia prawa kanonicznego w Warszawie. Wojna zastała go we Francji. Włączył się do służby duszpasterskiej w lotnictwie polskim. Był kapelanem Dywizjonów Bombowych oraz prefektem w Lotniczym Gimnazjum Technicznym. Po wojnie powrócił do kraju. Rozpoczął pracę prefekta szkół średnich w Ostrołęce. Wrócił też na studia w stolicy, po których został doktorem prawa kanonicznego. W Łomży pełnił różne funkcje w Wyższym Seminarium Duchownym, aż do momentu powołania go na ordynariusza diecezji łomżyńskiej w roku 1970. Święceń biskupich udzielił mu m.in. prymas Stefan Wyszyński. Oprócz posługi ordynariusza diecezji łomżyńskiej pełnił też funkcję przewodniczącego Komisji Episkopatu do spraw Duszpasterstwa Kobiet, był członkiem Komisji Episkopatu do spraw Duszpasterstwa Ogólnego, członkiem Komisji do spraw Trzeźwości oraz duszpasterzem kombatantów. Zmarł w 1982 r.

Juliusz Paetz

Po raz drugi diecezja łomżyńska doczekała się ordynariusza wywodzącego się z Wielkopolski. Juliusz Paetz urodził się 2 lutego 1935 r. w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1959. Początkowo pracował jako wikariusz w Ostrowie Wielkopolskim. Następnie rozpoczął studia teologiczne w Lublinie, które kontynuował w Rzymie. W 1976 r. został mianowany prałatem Antykamery Papieskiej. W 1982 r. został ordynariuszem diecezji łomżyńskiej. Ingres odbył się w roku 1983. W roku 1996 został arcybiskupem poznańskim.
Stanisław Stefanek
Obecny biskup senior urodził się 7 maja 1936 r. w Majdanie Sobieszczańskim w województwie lubelskim. Po ukończeniu szkoły podstawowej wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej w Ziębicach koło Wrocławia. Studia na Wyższym Seminarium Duchownym odbywał w Poznaniu. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk abp. Antoniego Baraniaka w roku 1959. Następnie 28 czerwca 1980 r. został mianowany biskupem tytularnym Forlimpopoli i ustanowiony biskupem pomocniczym w Szczecinie. Od 1993 r. był dyrektorem Instytutu Studiów nad Rodziną Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Ordynariuszem diecezji łomżyńskiej został 26 października 1996 r. Uroczysty ingres odbył się 17 listopada tegoż roku. Biskup Stanisław Stefanek pełnił też liczne funkcje w Episkopacie Polski. Dnia 11 listopada 2011 r. zakończył posługę pasterską jako biskup diecezjalny w Łomży i przeszedł na emeryturę jako biskup senior.

Janusz Stepnowski

11 listopada 2011 r. kolejnym biskupem łomżyńskim mianowany został Janusz Stepnowski. Uroczysty ingres miał miejsce 18 grudnia tegoż roku. Nasz obecny pasterz urodził się 11 lipca 1958 r. w Ostrołęce. Studia filozoficzno-teologiczne ukończył w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży w roku 1985. Święcenia kapłańskie otrzymał dnia 1 czerwca z rąk bp. Juliusza Paetza. Następnie został skierowany na studia specjalistyczne do Hiszpanii, gdzie zdobył tytuł doktora prawa kanonicznego. Od 1989 r., aż do nominacji na ordynariusza diecezji łomżyńskiej, pracował w Watykanie.

Bibliografia:
Biskupi Diecezji Łomżyńskiej, pod red. Tadeusza Kowalewskiego i ks. Józefa Łupińskiego, Łomża 2005;
Ks. Witold Jemielity, Diecezja Łomżyńska. Zagadnienia wybrane (1925-2011), Łomża 2012 http://diecezja.lomza.pl/.
poniedziałek, 26 październik 2015 10:51

90 lat tradycji Kościoła Łomżyńskiego

Ponad trzysta osób zgromadziło się w sobotni poranek w Auli Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich, na konferencji popularno-naukowej „Wczoraj, dziś i jutro Kościoła Katolickiego w Diecezji Łomżyńskiej”. Konferencję została zorganizowana w ramach Jubileuszowych XX Łomżyńskich Dni Społecznych z okazji 90 lat istnienia diecezji łomżyńskiej (1925 – 2015).

Ten zacny jubileusz zgromadził liczne grono przedstawicieli władz państwowych, samorządowych, duchowieństwa i świeckich. We wprowadzeniu w temat konferencji ks. Wojciech Nowacki, przewodniczący Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Diecezji Łomżyńskiej, przypomniał, iż pomysł na uczczenie 90 rocznicy powołania diecezji łomżyńskiej konferencją naukową, zrodził się rok temu, w gronie świeckich i kapłanów, zrzeszonych w Radzie.
 
– Pragnęliśmy, aby było to spotkanie ludzi, dla których diecezja łomżyńska, z jej bogatą historią, problemami dnia dzisiejszego i wyzwaniami jutra, jest istotnym wymiarem ich życia. Dlatego dzisiejsze spotkanie jest świętowaniem wspólnoty tych, którzy ten Kościół kochają i którym na tym Kościele zależy. To spotkanie służy odnowieniu poczucia naszej kościelnej tożsamości. Historia to nie są tylko suche fakty historyczne, ale przede wszystkim tętniące życiem doświadczenie Kościoła jako wspólnoty – mówił ks. Nowacki.

Po wprowadzeniu w temat konferencji jako pierwszy głos zabrał ks. dr hab. Józef Łupiński, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który wygłosił referat nt. „Od diecezji sejneńskiej do diecezji łomżyńskiej”.
Ks. Łupiński zwrócił uwagę iż nie da się zrozumieć tożsamości naszej diecezji łomżyńskiej, w jej obecnych granicach, bez nawiązania do jej poprzedniczek, szczególnie dwóch: diecezji sejneńskiej i diecezji wigierskiej.

Ks. profesor nakreślił zebranym tło historyczne tworzenia diecezji, najpierw wigierskiej a później sejneńskiej. Przedstawił również sylwetki kolejnych biskupów, którym przyszło zmierzyć się z prowadzeniem Kościoła na naszych terenach.
W kolejnym referacie głos zabrał ks. kan. Aleksander Suchocki, proboszcz parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Drozdowie. Ks. Aleksander od wielu lat jest związany z Ruchem Światło-Życie, stąd też w jego wystąpieniu nie mogło zabraknąć odniesienia do osoby i teologii Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego – założyciela Ruchu Światło-Życie. Swoją refleksję na temat „Od Kościoła masowego do Kościoła wspólnoty wspólnot w diecezji łomżyńskiej”, ks. Suchocki rozpoczął od przytoczenia słów ks. Blachnickiego, który w grudniu 1976 roku, wobec komisji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa świeckich, przedstawił koncepcję odnowy parafii, wiodącej ku tworzeniu wspólnoty wspólnot.
– Parafia, mówił ks. Suchocki, to rzeczywistość tak stara jak Kościół. Od czasu pierwszych gmin chrześcijańskich, które rodziły się w miastach, wiele się zmieniło, ale nie to, czym Kościół być powinien. Kiedyś Kościół rodził się tam, gdzie był biskup, gdzie była sprawowana Eucharystia i gdzie była grupa wiernych. I to nie zmieniło się do dziś.

Ks. Suchocki zwrócił uwagę na częsty brak utożsamiania się z parafią. Często wierni traktują parafię jako miejsce załatwiania swoich spraw. Cytując ks. Blachnickiego, prelegent wskazał, iż zdarza się, że ludzie ochrzczeni żyją tak jakby nie byli chrześcijanami. Takiemu modelowi parafii ks. Suchocki przeciwstawił model parafii jako wspólnoty wspólnot.

W kolejnych wystąpieniach głos zabrali: ks. dr Dariusz Tułowiecki, który przedstawił wyniki badań, dotyczących religijności i duchowości wiernych diecezji łomżyńskiej oraz ks. mgr lic. Tomasz Grabowski, który podjął temat „90 lat budownictwa sakralnego na terenie diecezji łomżyńskiej”.

O godz. 12.00 w kościele katedralnym biskup łomżyński Janusz Stepnowski, wspólnie z biskupem Tadeuszem Bronakowskim, biskupem seniorem Stanisławem Stefankiem oraz licznie zgromadzonymi kapłanami, koncelebrował uroczystą Mszę Św. z okazji jubileuszu 90-lecia istnienia diecezji łomżyńskiej.

Po Eucharystii w Muzeum diecezjalnym dokonano otwarcia dwóch wystaw. Pierwsza – przedstawia fotografie i artefakty związane z historią diecezji, druga natomiast jest wystawą poplenerową nt. Kościół, kościółek, kapliczka.

Następnie wszyscy udali się na posiłek, a po umocnieniu ciała, uczestnicy rozeszli się do sal Szkół Katolickich, gdzie odbyło się siedem spotkań panelowych, m.in. na temat wyzwań stojących przed katechezą i duszpasterstwem młodzieży w naszej diecezji, rozwoju i znaczenia duszpasterstwa rodzin, wyzwań stojących przed apostolstwem trzeźwości czy wkładu Kościoła łomżyńskiego w bogactwo Kościoła powszechnego. Uczestnicy mieli też możliwość podjęcia dyskusji na temat-Kościół wspólnota wspólnot w Kościele łomżyńskim. Mogli także pogłębić wiedzę na temat dwóch łomżyńskich biskupów: bp. Stanisława Kostki Łukomskiego i bp. Mikołaja Sasinowskiego.

Liturgiczne obchody rocznicy powstania diecezji odbędą się w niedzielę, 25 października. Z tej to okazji, we wszystkich parafiach diecezji zostanie odczytany specjalny List Pasterski Biskupa Janusza Stepnowskiego.

JE / lomzynskie24.pl
poniedziałek, 26 październik 2015 10:33

90 lat tradycji Kościoła Łomżyńskiego

Ponad trzysta osób zgromadziło się w sobotni poranek w Auli Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich, na konferencji popularno-naukowej „Wczoraj, dziś i jutro Kościoła Katolickiego w Diecezji Łomżyńskiej”. Konferencję została zorganizowana w ramach Jubileuszowych XX Łomżyńskich Dni Społecznych z okazji 90 lat istnienia diecezji łomżyńskiej (1925 – 2015).

Ten zacny jubileusz zgromadził liczne grono przedstawicieli władz państwowych, samorządowych, duchowieństwa i świeckich. We wprowadzeniu w temat konferencji ks. Wojciech Nowacki, przewodniczący Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Diecezji Łomżyńskiej, przypomniał, iż pomysł na uczczenie 90 rocznicy powołania diecezji łomżyńskiej konferencją naukową, zrodził się rok temu, w gronie świeckich i kapłanów, zrzeszonych w Radzie.
 
– Pragnęliśmy, aby było to spotkanie ludzi, dla których diecezja łomżyńska, z jej bogatą historią, problemami dnia dzisiejszego i wyzwaniami jutra, jest istotnym wymiarem ich życia. Dlatego dzisiejsze spotkanie jest świętowaniem wspólnoty tych, którzy ten Kościół kochają i którym na tym Kościele zależy. To spotkanie służy odnowieniu poczucia naszej kościelnej tożsamości. Historia to nie są tylko suche fakty historyczne, ale przede wszystkim tętniące życiem doświadczenie Kościoła jako wspólnoty – mówił ks. Nowacki.

Po wprowadzeniu w temat konferencji jako pierwszy głos zabrał ks. dr hab. Józef Łupiński, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który wygłosił referat nt. „Od diecezji sejneńskiej do diecezji łomżyńskiej”.
Ks. Łupiński zwrócił uwagę iż nie da się zrozumieć tożsamości naszej diecezji łomżyńskiej, w jej obecnych granicach, bez nawiązania do jej poprzedniczek, szczególnie dwóch: diecezji sejneńskiej i diecezji wigierskiej.

Ks. profesor nakreślił zebranym tło historyczne tworzenia diecezji, najpierw wigierskiej a później sejneńskiej. Przedstawił również sylwetki kolejnych biskupów, którym przyszło zmierzyć się z prowadzeniem Kościoła na naszych terenach.
W kolejnym referacie głos zabrał ks. kan. Aleksander Suchocki, proboszcz parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Drozdowie. Ks. Aleksander od wielu lat jest związany z Ruchem Światło-Życie, stąd też w jego wystąpieniu nie mogło zabraknąć odniesienia do osoby i teologii Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego – założyciela Ruchu Światło-Życie. Swoją refleksję na temat „Od Kościoła masowego do Kościoła wspólnoty wspólnot w diecezji łomżyńskiej”, ks. Suchocki rozpoczął od przytoczenia słów ks. Blachnickiego, który w grudniu 1976 roku, wobec komisji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa świeckich, przedstawił koncepcję odnowy parafii, wiodącej ku tworzeniu wspólnoty wspólnot.
– Parafia, mówił ks. Suchocki, to rzeczywistość tak stara jak Kościół. Od czasu pierwszych gmin chrześcijańskich, które rodziły się w miastach, wiele się zmieniło, ale nie to, czym Kościół być powinien. Kiedyś Kościół rodził się tam, gdzie był biskup, gdzie była sprawowana Eucharystia i gdzie była grupa wiernych. I to nie zmieniło się do dziś.

Ks. Suchocki zwrócił uwagę na częsty brak utożsamiania się z parafią. Często wierni traktują parafię jako miejsce załatwiania swoich spraw. Cytując ks. Blachnickiego, prelegent wskazał, iż zdarza się, że ludzie ochrzczeni żyją tak jakby nie byli chrześcijanami. Takiemu modelowi parafii ks. Suchocki przeciwstawił model parafii jako wspólnoty wspólnot.

W kolejnych wystąpieniach głos zabrali: ks. dr Dariusz Tułowiecki, który przedstawił wyniki badań, dotyczących religijności i duchowości wiernych diecezji łomżyńskiej oraz ks. mgr lic. Tomasz Grabowski, który podjął temat „90 lat budownictwa sakralnego na terenie diecezji łomżyńskiej”.

O godz. 12.00 w kościele katedralnym biskup łomżyński Janusz Stepnowski, wspólnie z biskupem Tadeuszem Bronakowskim, biskupem seniorem Stanisławem Stefankiem oraz licznie zgromadzonymi kapłanami, koncelebrował uroczystą Mszę Św. z okazji jubileuszu 90-lecia istnienia diecezji łomżyńskiej.

Po Eucharystii w Muzeum diecezjalnym dokonano otwarcia dwóch wystaw. Pierwsza – przedstawia fotografie i artefakty związane z historią diecezji, druga natomiast jest wystawą poplenerową nt. Kościół, kościółek, kapliczka.

Następnie wszyscy udali się na posiłek, a po umocnieniu ciała, uczestnicy rozeszli się do sal Szkół Katolickich, gdzie odbyło się siedem spotkań panelowych, m.in. na temat wyzwań stojących przed katechezą i duszpasterstwem młodzieży w naszej diecezji, rozwoju i znaczenia duszpasterstwa rodzin, wyzwań stojących przed apostolstwem trzeźwości czy wkładu Kościoła łomżyńskiego w bogactwo Kościoła powszechnego. Uczestnicy mieli też możliwość podjęcia dyskusji na temat-Kościół wspólnota wspólnot w Kościele łomżyńskim. Mogli także pogłębić wiedzę na temat dwóch łomżyńskich biskupów: bp. Stanisława Kostki Łukomskiego i bp. Mikołaja Sasinowskiego.

Liturgiczne obchody rocznicy powstania diecezji odbędą się w niedzielę, 25 października. Z tej to okazji, we wszystkich parafiach diecezji zostanie odczytany specjalny List Pasterski Biskupa Janusza Stepnowskiego.

JE / lomzynskie24.pl
środa, 21 październik 2015 15:48

Zaproszenie na Studium Życia Rodzinnego

Drodzy Małżonkowie, Drodzy Narzeczeni!
Organizujemy po raz kolejny spotkania w ramach Studium Życia Rodzinnego. W tym roku wzbogaciliśmy je o nowe wykłady i wykładowców! Polecamy je - jak zwykle - dla małżeństw i narzeczonych, którzy chcą zgłębić wiedzę i umiejętności przydatne w budowaniu szczęśliwego małżeństwa.

MOJE MAŁŻEŃSTWO! MOJA RODZINA! MOJE SZCZĘŚCIE! - CZYLI 10 SPOTKAŃ DLA MAŁZONKÓW I NARZECZONYCH POWAŻNIE MYŚLĄCYCH O MIŁOŚCI!"

Przypominamy, że małżeństwo i rodzina to dwie ważne, piękne ale i różne rzeczywistości! Karol Wojtyła już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku powiedział, że rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Małżeństwo jest zatem fundamentem rodziny i to jego jakość warunkuje jakość rodzin, parafii, narodu. Takie są rodziny jakie małżeństwa. Takie są dzieci i młodzież, jakie są małżeństwa ich rodziców. Małżeństwo to pierwsze powołanie jakie Bóg zaplanował dla człowieka jako przepis na jego świętość. Dlatego polecamy ten podstawowy poziom zajęć wszystkim narzeczonym i małżonkom, aby tę świadomość podnosić w miarę upływu lat ich wspólnego życia i aby małżeństwa czynić bardziej szczęśliwymi! Przez cztery lata z wiedzy tej skorzystało blisko 500 osób.

Studium obejmuje: 10 spotkań odbywających się raz bądź dwa razy w miesiącu w sobotę, każde spotkanie to 3 x 1,5 godziny. Zajęcia odbywają się w gmachu Wyższego Seminarium Duchownego przy kawie, herbacie i ciastku. Początek o godzinie 9.00 a koniec o 14:00. Małżonkowie, którzy mają małe dzieci (od 2,5 do 10 roku życia) i na czas zajęć nie mają ich z kim zostawić, mogą to zrobić bezpłatnie u Sióstr Służek NMP Niepokalanej w Przedszkolu przy ulicy Radzieckiej 4.

PIERWSZE SPOTKANIE INAUGURACYJNE: 7 listopada 2015.

Terminy kolejnych spotkań: 14 listopada, 5 grudnia 2015 r., 13 lutego, 27 lutego, 12 marca, 16 kwietnia 201 6 r. oraz trzy spotkania (kwiecień/maj) dotyczące odpowiedzialnego rodzicielstwa.

Plan spotkań i tematy zajęć dostępne są na stronie www.duszpasterstworodzin.lomza.pl

Tematy zajęć i nazwiska wykładowców (które pojawiły się na przestrzeni 5 lat istnienia Studium):
Bóg, człowiek i miłość. (ks. dr hab. M. Dziewiecki)
Sakrament małżeństwa. Przysięga małżeńska. (Bp S. Stefanek)
Psychologia miłości. Kobiecość. Męskość. ( ks. dr W. Rzepa)
Rodzina w nauczaniu Jana Pawła II. (dr Wanda Półtawska)
Prokreacja wspomagana medycznie – in vitro. (dr n. med. T. Wasilewski)
Naprotechnologia – metoda leczenia niepłodności. (dr n. med. T. Wasilewski)
Prawo kanoniczne małżeńskie. Przeszkody. (ks. dr R. Baczek)
Recepta na szczęśliwe małżeństwo. (dr hab. M. Guzewicz)
Duchowość małżeńska w nauczaniu JP II. (o. prof. K. Lubowicki)
Wizja kobiecości i męskości w nauczaniu JP II. (o. prof. K. Lubowicki)
Komunikacja w małżeństwie i w rodzinie. (dr J. Pulikowski)
Odpowiedzialne rodzicielstwo. (dr J. Pulikowski)
Jak... czyli sex po chrześcijańsku. (Mariola i Piotr Wołochowiczowie)
Rodzice wychowawcami. (dr M. Walaszczyk)
Niebezpieczne ideologie – gender. (dr M. Walaszczyk)
Antykoncepcja i wczesnoporonność. (dr M. Skibko)
Prawo do życia bez kompromisu. (prof. B. Chazan)
Życie prenatalne dziecka. Poród. Karmienie piersią. (dr B. Florczyk)
Przemoc w domu. (asp A. Szymańska)
Czystość narzeczeńska i małżeńska. (mgr A. Frydrych)
Związki na próbę. (mgr K. Jankowski)
Nauka naturalnych metod rozpoznawania płodności NPR.

......

Uczestnicy są wolnymi słuchaczami a na zakończenie otrzymują dyplom uczestnictwa w zajęciach (min. 70% obecności) i mogą podjąć pracę w Parafialnych Poradniach Życia Rodzinnego.
Koszt uczestnictwa obojga małżonków w całym cyklu spotkań to 480 zł (przy jednorazowej wpłacie 450 zł), narzeczonych to 350 zł (przy jednorazowej wpłacie 300 zł).
Narzeczonych przyjmujemy tylko na ten poziom a uczestnictwo w 10 spotkaniach zwalnia z przygotowania do Sakramentu małżeństwa w parafii oraz w Parafialnej Poradni Rodzinnej w ramach przygotowania bezpośredniego do ślubu, a więc warto skorzystać!
Zapisaliśmy już pierwsze małżeństwa, narzeczonych. Czekamy do 7 listopada także na Was, na Ciebie!

ZAPISY i INFORMACJE:

Wydział Duszpasterstwa Rodzin, Kuria Diecezjalna Łomżyńska,
ul. Sadowa 3, 18 – 400 Łomża,
Barbara Mieczkowska tel. 86 473 46 22 (od poniedziałku do piątku w godz. od 8.30 – 13.00),
bądź:

Agnieszka Frydrych kom. 510085979
Krzysztof Jankowski kom. 502664568
Zanim powstała diecezja łomżyńska...

Duszpasterstwo to nic innego jak troska o człowieka – mówi ks. Franciszek Wróblewski, diecezjalny ojciec duchowny. Na przestrzeni mijających 90. lat to była troska o ludzi tutaj zamieszkujących. Tereny powołanej 28 października 1925 roku diecezji łomżyńskiej, zajmowały diecezje sejneńska, wcześniej jeszcze wileńska oraz diecezje łucka i płocka.

Trzeba pamiętać, że przed odzyskaniem niepodległości przez Polskę w 1918 roku, były to tereny, na których ludzie żyli pod różnymi zaborami. Diecezjan różniło też pochodzenie. Diecezja łomżyńska, powstając częściowo na terenach diecezji sejneńskiej, miała dużo mieszkańców narodowości litewskiej. Mieszkało tutaj też wielu wyznawców prawosławia, a także ludzie ukształtowani w wielu miejscach, a trafiający na tereny diecezji łomżyńskiej na skutek różnych problemów, wynikających ze specyfiki tamtych czasów – kształtowania się nowego Państwa Polskiego. Dodatkowo przynależność do kościoła powszechnego wyrazili członkowie kościoła unickiego, między innymi parafia w Hodyszewie, w Wysokiem Mazowieckiem czy parafie z augustowszczyzny.

To wszystko trzeba było scalić w jeden organizm kościoła diecezjalnego. Chodziło o to, aby troska o człowieka, o jego ukształtowanie w zgodzie z nauczaniem Jezusa Chrystusa i o jego zbawienie, stała się najważniejsza. Było to możliwe poprzez duszpasterskie oddziaływanie kapłanów, pracujących na tym terenie, zatroskanych o każdego człowieka. To było wielkie zadanie złączenia wszystkich w jeden wspólny rytm życia kościoła.

Równolegle z wymiarem duszpasterstwa duchowego szła konieczność zbudowania administracji kościoła polskiego. Z jedną i drugą zmierzył się biskup Romuald Jałbrzykowski. Jako biskup pomocniczy diecezji sejneńskiej dla części polskiej, stał się jakby naturalnym ogniwem spajającym oba wymiary duszpasterstwa, by tworząca się w przyszłości jednostka administracyjna kościoła spełniała swoje właściwe zdanie. Pomagali mu w tym kapłani, zarówno ci, którzy już wcześniej sprawowali posługę na tych terenach, jak również ci, którzy przybyli tutaj z różnych zakątków Polski.

- Jeszcze zanim zapadła decyzja, że stolicą diecezji będzie Łomża, prawdopodobnie były przymiarki do innych miejscowości na stolicę biskupią – mówi ksiądz Franciszek Wróblewski.

Ostatecznie to Łomża, jako miasto z tradycjami, leżące nieomal w centrum planowanej diecezji, stała się miejscem, w którym zamieszkał biskup sufragan Romuald Jałbrzykowski, który rozpoczął tworzenie kurii diecezjalnej czyli urzędu sprawującego funkcję administracyjną. Nie bez znaczenia był też fakt utworzenia w Łomży w 1919 roku Seminarium Duchownego. Choć tu też nie było łatwo. Pierwszy budynek, w którym mieściło się Seminarium, był tylko wypożyczony na pewien czas (budynek u zbiegu ulic Giełczyńskiej i Dwornej, dziś mieści się w nim między innymi Muzeum Północno- Mazowieckie). Trzeba było szukać następnych miejsc. Obecny budynek Seminarium to pozostałość po dawnych rosyjskich władzach zaborczych. Trzeba było go odkupić.

Duszpasterstwo w okresie tworzenia się diecezji łomżyńskiej, oprócz wymiaru administracyjnego i duchowego, wykazało też ogromny wymiar patriotyczny. Sprawdzian nadszedł wraz z agresją sowietów latem 1920 roku. Na przełomie lipca i sierpnia kilkuset żołnierzy, pod dowództwem kapitana Mariana Raganowicza, bohatersko broniło Łomży przed armią generała Michaiła Tuchaczewskiego. Atakowanym i wycieńczonym w boju żołnierzom pomoc nieśli mieszkańcy miasta, a Komitetem Obrony Łomży kierował biskup Romuald Jałbrzykowski, który po zajęciu miasta przez agresora, na kilka dni trafił do aresztu.

Ostatecznie, po rozprawieniu się z sowietami w bitwie zwanej Cudem nad Wisłą, 22 sierpnia 1920 roku Łomża została wyswobodzona. Biskup Romuald Jałbrzykowski opuścił więzienie i dalej tworzył struktury przyszłej diecezji łomżyńskiej. Aż nadszedł dzień 28 października 1925 roku, kiedy to bullą Vixdum Poloniae unitas papieża Piusa XI powołano diecezję łomżyńską.

opracował Maciej Kowalski

 
 
Gdy mówimy o diecezji, to mówimy o kościele czyli wspólnocie ludzi wierzących, wspólnocie która przepowiada bardzo wielkie wartości, wśród których naczelną jest istnienie Boga objawionego w Jezusie Chrystusie – mówił w jednym z ostatnich swoich wywiadów udzielonych Radiu Nadzieja śp. biskup Tadeusz Zawistowski.

Tę naczelną prawdę, kościół w swoim posługiwaniu przepowiada i pragnie zakotwiczyć w sercach i umysłach ludzi - Prawdę Boga, którego prawo leży u fundamentów naszego życia, naszego losu, także u fundamentów ładu społecznego.
Na czele tej wspólnoty jest św. Piotr i jego następcy – biskupi Rzymu. Ta wielka wspólnota jest podzielona na mniejsze wspólnoty – wspólnoty diecezjalne. Na czele każdej z nich jest również biskup. W historii naszego kościoła diecezjalnego datuje się siedmiu biskupów, inaczej zwanych ordynariuszami.

W roku 1925 pierwszym biskupem diecezji łomżyńskiej zostaje biskup Romuald Jałbrzykowski. Biskup Jałbrzykowski krótko kierował wspólnotą. W roku 1926 Ojciec Święty powierzył mu archidiecezję wileńską. Na miejsce biskupa Romualda Jałbrzykowskiego przybywa z Poznania biskup Stanisław Łukomski.

Biskup Stanisław Łukomski przewodził wspólnocie kościoła łomżyńskiego przez 22 lata, do roku 1948 kiedy to zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Było to 28 października 1948 roku, a więc dokładnie w 23. rocznicę utworzenia diecezji łomżyńskiej. Biskup Stanisław Łukomski wracał tego dnia z pogrzebu kardynała Augusta Hlonda, prymasa Polski. Zginął w wypadku na trasie Ostrów Mazowiecka – Łomża. Do dziś wiele źródeł podaje, że okoliczności tego wypadku są nadal niewyjaśnione.

Następcą biskupa Stanisława Łukomskiego został były rektor Uniwersytetu Wileńskiego biskup Czesław Falkowski. Mianowany na biskupa diecezjalnego 24 lutego, natomiast konsekrowany 8 maja 1949 roku przez arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego. Biskup Czesław Falkowski przewodził wspólnocie diecezjalnej 20 lat.

Czwartym biskupem łomżyńskim był pochodzący z naszej diecezji, z parafii Puchały, biskup Mikołaj Sasinowski. W czasie II wojny światowej późniejszy biskup łomżyński Mikołaj Sasinowski był kapelanem polskich wojsk lotniczych we Francji. Na biskupa łomżyńskiego został mianowany 19 marca 1970 roku, natomiast sakrę biskupią przyjął 5 kwietnia tegoż roku z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. Biskup Mikołaj Sasinowski przewodził wspólnocie diecezjalnej przez 12 lat.
Po biskupie Mikołaju Sasinowskim biskupem łomżyńskim zostaje biskup Juliusz Paetz. Biskup Paetz przybył do Łomży z Watykanu, dokąd trafił w 1967 roku, a od roku 1976 pełnił funkcję prałata antykamery papieskiej, będąc bliskim współpracownikiem trzech papieży: Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II. Biskup Juliusz Paetz przybył do Łomży w styczniu 1983 roku. Kierował wspólnotą diecezjalną przez 13 lat. W roku 1996 odszedł do Poznania gdzie przez kolejne lata (do roku 2002) pełnił posługę duszpasterska jako arcybiskup archidiecezji poznańskiej.

Miejsce ordynariusza diecezji łomżyńskiej, po biskupie Juliuszu Paetzu, z nominacji Ojca Świętego, zajmuje biskup Stanisław Stefanek. Biskup Stanisław Stefanek przybył do Łomży ze Szczecina, gdzie posługiwał jako biskup pomocniczy diecezji szczecińsko- kamieńskiej. Biskup Stanisław Stefanek objął w opiekę duszpasterską wspólnotę kościoła łomżyńskiego 26 października 1996 roku. Dwa dniu później, w 71 rocznicę powstania diecezji przejął ja kanonicznie, natomiast ingres do Katedry Św. Michała Archanioła w Łomży miał miejsce 17 listopada 1996 roku.

Na przestrzeni 15. lat biskup Stanisław Stefanek utworzył w naszej diecezji Katolicki Ośrodek Adopcyjno- Opiekuńczy, Centrum Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego oraz Okno Życia. Jako wielki orędownik głoszenia Słowa Bożego z wykorzystaniem środków masowego przekazu założył diecezjalne Radio Nadzieja. Biskup Stanisław Stefanek, w roli pasterza naszej diecezji pozostał do dnia 11 listopada 2011 roku.
Tego samego dnia papież Benedykt, przyjmując rezygnację biskupa Stanisława Stefanka, mianował na biskupa diecezjalnego diecezji łomżyńskiej wówczas jeszcze księdza prałata Janusza Stepnowskiego. Biskup nominat Janusz Stepnowski święcenia biskupie przyjął 18 grudnia 2011 roku. Konsekracji dokonał kardynał Marc Ouellet, prefekt Kongregacji ds. Biskupów. Współkonsekratorami byli arcybiskup Celestino Migliore - nuncjusz apostolski w Polsce, i biskup Stanisław Stefanek.

Wywiad archiwalny ze śp. biskupem Tadeuszem Zawistowskim spisał Maciej Kowalski
Rozmowa Joanny Ekstowicz z ks. prał. dr. Jarosławem Kotowskim, Rektorem Wyższego Seminarium Duchownego im. Papieża Jana Pawła II w Łomży o formacji seminaryjnej, powołaniu i odkrywaniu drogi do kapłaństwa.

Joanna Ekstowicz: Proszę Księdza, spotykamy się w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży – najstarszej uczelni w Łomży, która w tym roku zainaugurowała już 97-my rok swojej pracy. Ale w kontekście podejmowania nauki w Seminarium mówi się o formacji seminaryjnej. Co się kryje się pod pojęciem „formacji seminaryjnej"?

Ks. Jarosław Kotowski: Zanim zaczniemy, uściślę, że rzeczywiście rozpoczyna się 97-my rok formacji w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży, czyli seminarium jest starsze niż diecezja. Diecezja w tym roku liczy sobie 90 lat, natomiast seminarium wchodzi już w 97-my rok istnienia, ponieważ zostało powołane do istnienia w roku 1919, diecezja zaś w 1925. Seminarium wyprzedziło istnienie diecezji z racji historycznych. Natomiast to, co jest istotne- seminarium jest osadzone w diecezji, jako rzeczywistości Kościoła lokalnego i służy diecezji, ponieważ formuje kapłanów, którzy pracują w diecezji łomżyńskiej. Te związki są bardzo istotne. Często określa się, że seminarium jest sercem diecezji. Tutaj przygotowują się i formują przyszli duszpasterze. Ci, którzy będą pracować w duszpasterstwie w diecezji łomżyńskiej. Jeśli chodzi o formację, to możemy powiedzieć, że wyrażenie „formacja seminaryjna" znaczy więcej, niż studia seminaryjne, albo rok akademicki. Dlaczego? Studia kojarzą nam się jedynie ze zdobywaniem wiedzy, rok akademicki kojarzy się nam z tym, że rozpoczynają się regularne wykłady, przychodzi czas sesji, rozpoczynają się egzaminy. Wszystko to jest związane z tokiem studiów. Natomiast formacja seminaryjna obejmuje znacznie więcej. Odwołajmy się do tego co mówi Ojciec Święty w Adhortacji apostolskiej „Pastores dabo vobis", że formacja seminaryjna koncentruje się na czterech płaszczyznach czy wymiarach. Pierwszą jest formacja ludzka. Łaska buduje na naturze, czyli kandydat przychodzi do seminarium ze swoimi naturalnymi predyspozycjami osobowościowymi, ze swoim charakterem, temperamentem, ze swoimi przyzwyczajeniami. Przychodzi zarówno ze swoimi zaletami jak i wadami. To jest konkretny człowiek, który wstępuje do seminarium i najpierw, żeby być dobrym księdzem trzeba zaangażować się w formację ludzką. W zdobywanie takich cnót, które są mu potrzebne, jako człowiekowi, w funkcjonowaniu w dzisiejszym świecie i Kościele. Zdobywanie też takich cnót potrzebnych do codziennego życia, które my wszyscy sobie bardzo cenimy. Są to takie cnoty jak odpowiedzialność za dane słowo, punktualność, życzliwość, cierpliwość, wrażliwość. Są to postawy, które bardzo cenimy w codziennym życiu i bardzo cenimy je sobie u księdza. Znajdziemy jeszcze bardzo wiele takich cech, którymi, tak po ludzku chcielibyśmy, by ksiądz się nimi odznaczał.
Drugim wymiarem formacji seminaryjnej jest formacja intelektualna. Temu służą wykłady, które odbywają się w toku studiów seminaryjnych, ćwiczenia, lektoraty, osobiste studium. To wszystko, co służy rozwojowi intelektualnemu. Wszyscy chcemy, żeby nasi księża byli dobrze wykształceni, żeby odznaczali się solidną wiedzą, umieli zabierać głos na tematy wiary, teologiczne, biblijne ale również, by mieli szerokie spojrzenie na tematy społeczne, kulturalne, itp. I temu ma służyć formacja intelektualna. Oczywiście w tej formacji pojawiają się także egzaminy, kolokwia, to wszystko, co z rytmem studenckim jest związane. Również temu celowi służy uniwersytet. W związku z całym kontekstem formacji intelektualnej należy nadmienić że jesteśmy we współpracy z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Nasza umowa o współpracy daje nam swoistą autonomię, ponieważ to my prowadzimy nabór do seminarium, wykłady odbywają się u nas. Nasi wszyscy studenci są studentami Wydziału Teologicznego UKSW w Warszawie, posiadają indeksy i legitymacje Uniwersytetu. Na UKSW odbywają się egzaminy magisterskie.
Trzecią płaszczyzną formacji jest formacja duchowa. Powiedziałbym, że to jest serce całej formacji, ponieważ służy kształtowaniu osobistego związku z Jezusem Chrystusem, z Tym, który człowieka powołuje. Jeśli ktoś odczytuje głos powołania w sercu, żeby pójść za Jezusem, to dalsze lata mają być ciągłym wsłuchiwaniem się w ten głos i pogłębianiem w sobie tego wyboru, którego się dokonuje. Służy również umocnieniu na tej drodze, odkrywaniu autentyczności tego głosu. Co służy formacji duchowej? Na pewno osobista modlitwa, osobiste trwanie przez Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie, medytacja, czytanie Pisma Świętego, Eucharystia, osobiste momenty trwania przed Bogiem, szukania Jego woli, odczytywania tej woli, aby ją w swoim życiu, jako powołanego, realizować. To pogłębienie, które dokonuje się w formacji duchowej, jest czymś zasadniczym. Jesteśmy świadomi tego, że wierni chcą mieć księdza, który się modli, u którego widać osobisty związek z Jezusem Chrystusem, który całe serce wkłada w sprawowanie Najświętszej Ofiary, gdyż jest dla niego szczytem i źródłem życia. Najpierw dla niego samego, by stawało się szczytem i źródłem dla wiernych, którzy w Eucharystii uczestniczą. Ciągłe trwanie w Bogu i Bożej obecności.
Czwartą płaszczyzną jest formacja pastoralna. Mówimy o tym, że kształcimy, formujemy przyszłych duszpasterzy. Dokonuje się to też przez praktykę duszpasterską. Są to praktyki katechetyczne, które nasi alumni odbywają w szkołach. To jest ich zaangażowanie w prowadzenie rekolekcji szkolnych dla młodzieży. To są także ich wakacyjne zaangażowania i w łomżyńską pielgrzymkę pieszą i rekolekcje Ruchu Światło-Życie, w kolonie Caritas, w obozy parafialne, w półkolonie czy kolonie, które parafia organizuje. Wszędzie tam są ci, którzy potrzebują takiej opieki, pomocy duszpasterskiej. Chcemy, żeby ksiądz był duszpasterzem, żeby otaczał troską tych, którzy wierzą, którzy przychodzą do kościoła w niedzielę, którzy chcą angażować się w życie kościelne, żeby był dla nich przewodnikiem, żeby ich prowadził. Ktoś mógłby powiedzieć, że trzy poprzednie płaszczyzny są teoretyczne a ta dopiero jest jakąś praktyką życia, ale tak nie jest. Jan Paweł II mówi, że ta miłość duszpasterska jest osią, która zwiera tę formacje. Do tej troski duszpasterskiej człowiek ma dorastać, poprzez formację ludzką, intelektualną i duchową, żeby w przyszłości być rzeczywiście dobrym duszpasterzem.

Ksiądz wspomniał o powołaniu. Nie da się tego ani zmierzyć, ani zważyć, nie da się tego też udokumentować żadnym zaświadczeniem. Czy młodzi ludzie, którzy przychodzą do seminarium mają już pewność swojego powołania, czy też czas formacji seminaryjnej jest dopiero rozpoznawania tego głosu ukrytego w sercu?

Ostateczną instancją, według której stwierdza człowiek stwierdza, że Bóg go powołuje, jest jego sumienie. Jest to najtajniejszy ośrodek człowieka, w którym rozbrzmiewa głos Boży. Rzeczywiście, człowiek w swoim sercu, w swoim sumieniu, ten głos rozpoznaje. Z całą pewnością nie da się tego zewnętrznie w jakikolwiek sposób zmierzyć. To musi być osobiste stanięcie w prawdzie i przyznanie się do tego, że ten głos, który mnie powołuje w moim sumieniu, w moim sercu, to osobiste przynaglenie, jakie słyszę w swoim sumieniu i w swoim sercu, jest głosem Boga, który mnie wzywa. O tym przynagleniu wewnętrznym, młodzi ludzie mówią i swoim rodzicom i, gdy zjawiają się u nas, to mówią nam o tym , że chcą pójść za Chrystusem, że rozpoznają takie przynaglenie w swoim sercu. Decyzję młodego człowieka rozpoznającego głos powołania winniśmy uszanować. Seminarium staje się miejscem, gdzie tę decyzję można zrealizować. Oczywiście Kościół ma obowiązek rozpoznawać znaki powołania w życiu kandydata. Do święceń mogą przystąpić ci, których dopuszcza Kościół przez posługę osób odpowiedzialnych za formację i poprzez decyzję biskupa. Natomiast seminarium to 6-letni okres formacji. To nie jest tak, że ktoś, kto przychodzi na rok pierwszy, jest już człowiekiem , który jest gotowy do święceń. Potrzebny jest ten czas, żeby powołanie w człowieku dojrzewało, żeby mógł je też zweryfikować: czy to, co jako młodzieniec w swoim sercu rozpoznał, czy ten głos jest autentyczny. Jest to również czas rozpoznawania, wzrastania w powołaniu. Powołanie jest czymś co rośnie razem z człowiekiem, ma być stale pogłębiane. To nie jest decyzja jednorazowa że usłyszałem w swoim sercu przynaglenie i teraz mogę już mogę być do końca spokojny, ale to wymaga ciągłego zaangażowania.

Ksiądz wspomniał już, że młodzi ludzie, którzy tu przychodzą, przychodzą w całej gamie różnorodności osobowości i talentów. Czy ta formacja jest formacją indywidualną, to znaczy dostosowaną do każdego z nich?

Niewątpliwie każdy z przychodzących tutaj jest odrębną jednostką. To jest sprawa bardzo zasadnicza i trzeba ją na początku uznać. Możemy powiedzieć, że formacja do kapłaństwa jest z jednaj strony formacją wspólnotową, ale potrzebne jest jej zindywidualizowanie. W czym jest formacją wspólnotową? Najpierw w postrzeganiu jakie rodzi się między osobami, które w seminarium się znajdują. To przekonanie o tym, że jest to wspólna droga, że łączy wspólny cel, łączą wspólne aktywności, które są na tej drodze. Nie mamy zindywidualizowanych wykładów, nie mamy kształcenia indywidualnego, spotykamy się również na wspólnych modlitwach w kaplicy. Akcje duszpasterskie, które alumni podejmują są także wspólnym działaniem. Dzisiaj trzeba wychowywać ludzi, by umieli wspólnie pracować, umieli wspólnie coś zrobić. Bardzo często podkreśla to biskup Ryś, mówiąc o nowej ewangelizacji, że jednym z zadań, stojących przed ewangelizacją jest wychowanie ludzi do wspólnej pracy, do przekonania, że to dzieło, które podejmuje Kościół, to dzieło wspólne. Nie można jednak powiedzieć, że formacja seminaryjna ogranicza się tylko do wymiaru wspólnotowego, dlatego, że każdy jest innym człowiekiem, z innym charakterem, temperamentem, czy cechami osobowości. Każdy odkrywa indywidualny rytm nauki i zainteresowań materiami teologicznymi. Niektórym staje się bliższe zagadnienia teologii biblijnej, innym fundamentalnej. Bardzo osobistym wymiarem jest formacja duchowa. Służy temu indywidualne prowadzenie przez ojców duchownych, rozmowy z ojcem duchownym, postrzeganie każdego z naszych alumnów jednostki, która posiada swoje zdolności, swoje talenty. Po to, by każdy z nich mógł te talenty rozwinąć i nimi osobiście służyć. I myślę, że jest to istotne, że z jednej strony formacja jest formacją wspólnotową, ponieważ łączy ten sam cel, braterstwo w dążeniu do celu, ale z drugiej strony indywidualną, by te osobiste dary, które człowiek otrzymał, nie zostały zaprzepaszczone, ale żeby również służyły wspólnocie Kościoła

To jest formacja młodych ludzi, którzy przygotowują się do kapłaństwa, ale ci młodzi ludzie wyszli z konkretnych domów, konkretnych rodzin. Czy formacja dotyczy także rodziców młodych alumnów?

Zasadniczo formujemy alumnów, nie czynimy tego jednak w oderwaniu od rodziny. Seminarium nie wychowuje w oderwaniu od rodziny. Rodzina, jak często jest to podkreślane, stanowi pierwsze seminarium. Na pewno staramy się mieć kontakt z rodziną, widzimy, że rodzice, rodzeństwo, najbliżsi odwiedzają naszych alumnów. Z rodzicami spotykamy się kilka razy w ciągu całej formacji seminaryjnej. Najpierw z rodzicami alumnów roku pierwszego. W najbliższą niedzielę Chrystusa Króla mamy spotkanie z rodzicami alumnów roku I-go. Naszą tradycją są spotkania z rodzicami alumnów roku III-go, którzy będą przeżywać obłóczyny, Spotykamy się z rodzicami przed święceniami diakonatu ich synów. Spotykamy się z rodzicami przed święceniami kapłańskimi naszych diakonów. Kontakt z rodziną i spotkania z rodzicami to również element formacyjny dla rodziców i całej rodziny. Samo przyjmowanie czy to sutanny, czy posług czy też święceń synów stanowi dla rodziców ważny moment w życiu całej rodziny. Istnieje również formacja osób związanych z alumnami, z seminarium. Jest to Dzieło Wspierania Powołań diecezji łomżyńskiej. Zaangażowane są w nim osoby, które pragną wspierać powołania, podejmują zobowiązania modlitwy za naszych alumnów i za seminarium. To wsparcie dokonuje się poprzez ofiarowanie cierpienia, swoją codzienną pracą, ofiarowaniem siebie Bogu. Myślę też, że dzisiaj bardziej niż kiedyś rodziny, rodzice naszych alumnów potrzebują wsparcia. Kiedy młody człowiek informuje rodziców, że chce wstąpić do seminarium, to potrzebna jest modlitwa wspólnoty wiernych nie tylko za tego młodego człowieka, który do seminarium chce wstąpić, który odczytuje, że Pan Bóg go powołuje, ale też za rodzinę, by wielkodusznie przyjęła decyzję swojego syna, żeby ta decyzja mogła się dokonać w całkowitej wolności . Aby dla samej rodziny był to moment radości i wdzięczności Panu Bogu, że ciągle powołuje robotników na swoje żniwo i, że dotyka to także ich rodziny.

Proszę księdza formacja seminaryjna zmieniała się na przestrzeni lat. Dzisiaj ksiądz jest rektorem, kiedyś był ksiądz alumnem i patrzył na to zupełnie z innej strony. Jak ksiądz pamięta swoją formację? Czy widzi ksiądz jakieś zasadnicze zmiany w tej formacji?

Formacja zmienia się tak, jak zmienia się nasze myślenie o Kościele, o tym, jaką misję Kościół podejmuje, w jakim kontekście społecznym, historycznym, religijnym przychodzi mu żyć i działać. Jeśli będziemy uważać, że Kościół ma tylko zabezpieczyć niedzielną Eucharystię i dać możliwość wyspowiadania się, tak też pewnie będzie postrzegało to seminarium i tak też będą kształtowani alumni. Natomiast, jeśli Kościół będzie postrzegał swoją misję jako ciągłe wychodzenie do człowieka, zachęcanie do pogłębiania wiary wierzących, szukanie tych, którzy nie do końca są przekonani, szukanie tych, którzy wprost odeszli od Kościoła, czyli Kościół w wizji misyjnej i ewangelizacyjnej, to tak samo zapewne będzie działać również seminarium. Widzimy dzisiaj, że czeka nas przechodzenie od wizji obsłużenia ludzi, do wizji szukania tych, którzy odeszli, wprowadzania ich powrotem do domu, którym jest Kościół, zachęcania i ukazywania piękna Kościoła – zmienia się nasze myślenie o tym, jaka będzie posługa księdza w tym świecie dzisiaj. Oczywiście są rzeczy bardzo istotne i rzeczy, które były ważne i będą ważne. Sprawowanie sakramentów, Eucharystii, żeby wierni mieli możliwość przystąpienia do sakramentu pokuty, żeby księdza nie szukali, ale żeby ksiądz był dyspozycyjny, jest czymś, co zawsze było istotne, jest istotne i będzie istotne. Natomiast ważne jest także wychodzenie do takich środowisk jak dzisiejsza szkoła, identyfikowanie ludzi którzy szukają czegoś więcej niż tylko obecności na niedzielnej Eucharystii, danie im możliwości, aby byli w parafii, aby mogli się w tej parafii angażować w ruchach kościelnych, w stowarzyszeniach katolickich. Dalej, ważne jest także, aby mogła istnieć jakaś forma katechezy dla dorosłych, czy to poprzez katechezę biblijną, czy to dotyczącą spraw społecznego wymiaru wiary chrześcijańskiej, działania Kościoła. To wymaga innego myślenia o tym, jak dzisiejszy kapłan ma działać we współczesnym świecie. Kiedyś próbowano zamknąć Kościół w zakrystii. Tłumaczono, że ksiądz powinien działać rzeczywiście w tej przestrzeni Kościoła, a gdyby udało się go zamknąć do zakrystii, to niektóre środowiska byłyby tym uszczęśliwione. Widzimy, że konieczne jest ciągłe wychodzenie do świata i przekonywanie świata o prawdzie Ewangelii. Widzę, że tego pragną nas alumni, bo oni bardziej czują, że nie mogą tego, do czego ich Pan Bóg powołał, realizować jedynie w wąskim zakresie zamknięcia do zakrystii. Chcą być takimi ludźmi, którzy z prawdą Ewangelii wychodzą do świata. To dzisiaj jest bardzo istotne. I to jest chyba najważniejsza przemiana w formacji.

Bardzo dziękuję księdzu za rozmowę.
Jak wyglądało księdza dzieciństwo? Czy one ukształtowało księdza w jakiś sposób, że wybrał właśnie tę ścieżkę życiową?

Dom rodzinny chyba jest tym zaczątkiem, gdzie rodziło się moje powołanie, odczucie bliskości Boga i spraw Kościoła. Kościół był mi zawsze bliski od dziecięcych lat. Urodziłem się w okresie dość trudnym, bo przed II wojną światową. Dzieciństwo bardzo miło wspominam. Moja mama zawsze okazywała mi dużo wsparcia przy odrabianiu lekcji. Wracam pamięcią do tych lat, do swoich nauczycieli, a także księdza Pawła Tawrel, który przygotowywał mnie do I Komunii Świętej. Miał on taki styl, że bardzo umiejętnie rozdzielał obowiązki na poszczególne osoby, a sam także ich nie unikał. Jestem bardzo wdzięczny Bogu za swoją wychowawczynię z czasów liceum, Panią Jadwigę Przybyszewską. Mimo, że to był okres komunistycznych rządów, to ona te lekcje wychowawcze wykorzystywała na takie w dobrym znaczeniu formacyjne dzielenie się swoimi przeżyciami z okresu Powstania Warszawskiego. Pamiętam jak organizowała pomoc dla ludzi biednych i samotnych. Angażowała w to również nas i dlatego nigdy nie była i nie jest mi obca sprawa bliskości człowieka i jego potrzeb. Z liceum pamiętam także księdza Kaczyńskiego, dzięki któremu poznałem podstawy języka łacińskiego, a które przydały mi się kolejnie w Seminarium. Myśl, żeby zostać kapłanem zrodziła się głównie w liceum. To były właśnie te trudne lata dla Kościoła. W drugiej klasie liceum podzieliłem się nawet taką myślą z mamą. Mama mimo, że była osobą religijną, to miała jednego syna, więc informację o tym pomyśle przyjęła ze spokojem, ale z niezbyt dużym entuzjazmem i radością. Przykład mojego proboszcza z Kolna, którego komuniści wygnali z parafii w 1953 roku był dla nas, młodzieży takim przykładem, że wiara jest czymś w życiu bardzo cennym. W czasie, gdy robiłem maturę, to nie dzieliliśmy się z koleżankami i kolegami, że jest taka myśl o wstąpieniu do seminarium. Obawiano się, że mogłyby z tego wynikać jakieś problemu, przeszkody, czy przesłuchania. Okazało się później, że takie czyny były niejednokrotnie stosowanie. Pierwszą osobą, która się dowiedziała, że podjąłem decyzję o zostaniu kapłanem była moja babcia. Czekała na mnie po egzaminach w domu, był to czas po Nabożeństwie Majowym i po przyjściu zadała pytanie – Co Ty wnuczku zamierzasz teraz zrobić? Ja mówię, babciu byłem już po drodze u księdza Święckiego. Postanowiłem pójść do seminarium. Wiem, że babcia uklękła i zaczęła się modlić do Pana Boga, dziękując, że wybrałem taką drogę. Nie miałem nikogo bliskiego w rodzinie kto został kapłanem, więc to też mógł być argument, który ją tak bardzo wzruszył.

Jak wyglądał czas samego studium w Seminarium? 

Do seminarium wstąpiłem we wrześniu 1955 roku. Zgłosiłem się z dokumentami zaraz w czerwcu po maturze. Przyjmował mnie do seminarium, pamiętam ten dzień, była to godzina tuż przed południem – ksiądz rektor Józef Perkowski. Powitał mnie bardzo ciepło, mimo że w późniejszej opinii alumnów i kleryków uchodził za człowieka dość surowego i bardzo wymagającego. Był przy tym pogodny i taki został w mojej pamięci po dzień dzisiejszy. W seminarium w tamtym czasie weszła nowa instrukcja Stolicy Apostolskiej odnosząca się do studiów seminaryjnych i zmieniająca czas trwania studiów, a więc mój rocznik rozpoczynał już 6-letnie studia w seminarium. Wcześniej trwały one 5 lat. Ksiądz rektor po wstępnej rozmowie zapowiedział, że odbędzie się także egzamin z języka polskiego i łaciny. Z uśmiechem na twarzy dodał również, że z muzyki. Egzamin z języka polskiego opierał się pracy pisemnej na temat znaczenia i roli religii w życiu człowieka i społeczeństwa. Test z muzyki, który prowadził profesor Waldman weryfikował, czy dana osoba nadaje się do kleryckiego chóru. Pierwszy rok nauki w seminarium rozpoczęło 15 osób. W trakcie jego trwania zrezygnowała jedna osoba, która stwierdziła, że to raczej nie jest droga, którą chce podążać całe życie. W krótkim odstępie czasu, już po drugim roku odeszła także kolejna. W sumie zostało nas 12 ponieważ jeszcze jeden z naszych kolegów przeniósł się w mury innego seminarium. Do święceń kapłańskich dotarło 12 osób. Atmosfera była bardzo życzliwa, ale dziwiło mnie jedno, że wielu profesorów już na drugim roku zwracało się do nas „proszę księży". Praktyk duszpasterskich w takiej formie jak dziś nie stosowano. Były inne. Głównie koncentrowały się w rodzinnych parafiach. Ja jestem wdzięczny księdzu rektorowi Perkowskiemu, który po 3 roku studiów zachęcił mnie zauważając moje zainteresowanie liturgią abym pojechał do Tyńca za Krakowem, do benedyktynów na taki dwutygodniowy okres obserwacji liturgii. Przydało mi się to bo pokochałem bardzo liturgię. Później przez dwa lata pełniłem rolę ceremoniarza będąc w kontakcie z księdzem Biernackim, który wykładał liturgię. Tak podobały mi się dwa tygodnie tego czasu formacyjnego bo spotkałem tam wielkich ludzi. Chociażby księdza Jankowskiego, który w późniejszych latach prowadził rekolekcje w seminarium. Podpisał mi wtedy książkę dotyczącą przypowieści z nowego przymierza. Później od czasu do czasu odwiedzałem benedyktynów w Tyńcu na rekolekcjach.

Mówił ksiądz o osobach, które wspierały księdza w tej drodze. Czy któryś z księży był dla infułata autorytetem?

W seminarium to sądzę, że najbardziej bliski był mi późniejszy biskup ksiądz Mikołaj Sasinowski. Był on moim spowiednikiem, ojcem duchownym. Cenię sobie te tzw. rozmówki, które odbywał w różnych sytuacjach. Nieraz w ogrodzie spacerując alejkami były te rozmowy, czy też w mieszkaniu. W tych pierwszych latach mogły rodzić się myśli „Czy to jest moja droga?" ale właśnie tutaj ojciec duchowny odgrywał ważną rolę. I wracam do postawy moich kapłanów, których spotkałem w mojej parafii. Chociazby księdza Jana Krzewskiego, człowieka o którym pisalem jako o świadku wiary. Ta myśl zrodziła się gdy planowano synod diecezjalny. Najbardziej właśnie to mnie umocniło w tym, że moja droga jest słuszna. I za to dziękuję Panu Bogu, tak samo bym wybrał dzisiaj tą drogę, którą jako młody podejmowałem w swoich latach.

Czy w tamtym czasie tęsknił ksiądz za rodzinnym domem?

Moje związki z rodziną były zawsze bardzo bliskie i pozostały. Odwiedzin nie było tak często jak obecnie, dopiero jak rozpoczynał się rok akademicki to wyjeżdżaliśmy na Boże Narodzenie. Nawet na wszystkie święte nie wyjeżdżaliśmy ale za to odwiedziny były rodziców, którzy mogli przyjechać, siostry od czasu do czasu. Rodzice też tak samo od czasu do czasu. W wakacje dosyć dużo czasu spędzało się w domu rodzinnym. To był czas do uzupełnienia tych braków.

Jak wyglądał typowy dzień w seminarium w tamtym czasie?

Dzień zaczynał się dzwonkiem o 6 rano. Następnie gimnastyka. Ksiądz prefekt Wierzbicki pilnował jeżeli pogoda jest odpowiednia to wyjście do ogrodu, biegu i gimnastyka. On sam był człowiekiem mocnym, który dużo chodził i spacerował. Następnie rozmyślanie o naśladowaniu Chrystusa, na podstawie opisów męki Pańskiej. Potem były również indywidualne rozmyślania. I później msza św i śniadanie w okolicach godziny 8:15. Następnie rozpoczynały się wykłady. Kilka minut po wykładach był obiad, po obiedzie Nawiedzenie Najświętszego Sakramentu. Czas do godziny 15 był albo wolny albo spacer, który najczęściej udawaliśmy się wszyscy razem do lasu Jednaczeskiego. Dopiero później to zmieniono bo wtedy chodziliśmy tam w strojach duchownych. Czas wolny był również po godzinie 18, po kolacji do 19:30. Były modlitwy, później obowiązywało „silencium" wyciszenie. Nie mieliśmy wygodnej sypialni. Było nas po 9,10 w jednym dużym pokoju. Wieczorna cisza była potrzebna. Przykładem dla nas był rektor seminarium, który prawie codziennie koło 21 szedł do kaplicy modlić się w ciszy.

Czy w latach powojennych klerycy napotykali na jakieś trudności?

W czasie wolnym, wakacyjnym, niektórych nawiedzali urzędnicy urzędu bezpieczeństwa próbując nakłonić do rozmowy. Przyznam się, że do mnie nigdy nie przyszedł żaden z takich ludzi. Była pewna taka wątpliwość, ze zwątpiłem czy zostanę wyświęcony bo w czwartym roku studiów zachorowałem. Wtedy jeszcze grałem w pinponga wieczorem, a w nocy źle się poczułem. Nikogo nie budziłem, chociaż pewnie należało. Był to problem z dwunastnicą, było krwawienie. Rano ksiądz Wierzbicki zorganizował dwóch kleryków, którzy pośpieszyli, że oddadzą krew. Bardzo sobie cenię ich i wspominam. Ksiądz mój śp. kolega kursowy Mieczysław Dworakowski i ksiądz Stefan Pupek, mój ziomek z rodzinnej parafii.

Czy miał ksiądz w życiu momenty, w których odczuwał namacalną obecność żywego Boga?

W okresie seminaryjnym była taka myśl „Co to znaczy ta choroba?" To mnie w pewnym sensie zatrwożyło, ale dziękować Bogu w czasie kiedy przebywałem w szpitalu w Łomży modliłem się do św. Judy Tadeusza. Opuściłem szpital po dwóch tygodniach. Został mi ten taki ślad w pamięci, bo złożyłem takie przyrzeczenie mieć nabożeństwo do św. Judy Tadeusza. Nawet w kościele farnym w Ostrołęce zgłosiła się do nas pewna parafianka z pytaniem, czy mogłaby ufundować obraz św. Judy Tadeusza. Powiedziałem, że wyjęła to Pani z moich myśli. Jest to taki obraz, przy którym modli się wiele osób.

Czy ta choroba, która pojawiła się w księdza życiu umocniła w wierze?

W taką atmosferę wyciszenia dla mnie to wszedł i odegrał rolę ksiądz rektor Perkowski, kiedy przyszedł do mojego numerku w dzienniku, powiedział „Niech ksiądz będzie spokojny, będzie wszystko dobrze" i ten pewien lęk, ze coś się może rodzić w organizmie zniknął.

Co powiedziałby ksiądz młodym mężczyznom, którzy rozważają pójście do seminarium?

Mogę powiedzieć, ze każdy człowiek ma jakąś drogę życia. Czasy się zmieniają, warunki życia również. Moje czasy dały mi dużo doświadczenia. Były trudne, bardzo trudne. I rodzice się borykali, okres powojenny, zarówno w domu i seminarium były skromne warunki. Ja spotykam młodzieńców, którzy widać borykają się z podjęciem decyzji, ale to powinni zasięgnąć rady i obrać kapłana do rozmów. Otworzyć swoje problemy, swoje serce i uwierzyć w to, że Pan Bóg mnie kocha, że mi pomoże realizować moją drogę. Jeśli rodzi się taka myśl powołania, to nie można pozwolić jej zagłuszyć. Trzeba otworzyć się na głos Pana Boga.

Czy trzeba mieć 100% pewności, czy te wątpliwości są czymś naturalnym na drodze do kapłaństwa?

Sądzę, że pewne wątpliwości są. Oczywiście ja też je miałem pytając siebie i Pana Boga o to. Ale z pomocą mogą przyjść rodzice, którzy nie powinni przeszkadzać swojemu synowi, który chce iść tą drogą. Rodzice powinni podziękować Panu Bogu za to, że wybrał taką drogę dla ich syna.

rozmawiali: Andrzej Łada i Tobiasz Kowalczyk
środa, 21 październik 2015 11:18

Historia diecezji łomżyńskiej. Cz. 2

W dalszym ciągu jesteśmy w okresie jubileuszu dziewięćdziesięciolecia naszej diecezji, które przypada 28 października. Przy tej okazji warto poznawać i pochylać się nad jej historią. W poprzednim numerze poruszyliśmy kwestię powstania diecezji łomżyńskiej oraz jej dzieje do końca II wojny światowej. Dziś skupmy się na kolejnych faktach z jej historii.

Jak pisałem przed tygodniem, Kościół katolicki w Polsce wyszedł z II wojny światowej mocno poturbowany. Do odbudowy, zarówno tej materialnej, jak i duchowej przyszło przystąpić w nowych, nie mniej trudnych warunkach, pod nowym zniewoleniem, tym razem komunistycznym. W wyniku wojny, strat z nią związanych, zmiany granic i po masowych przesiedleniach znacznie zmniejszyła się liczba ludności. Polska weszła też w najczarniejszy okres powojenny, tzw. okres stalinizmu.

Kościół musiał zacząć od ustalenia tymczasowej administracji na wschodzie i zachodzie kraju. Nie rozwiązywało to jednak wszystkich problemów. Trzeba było rozbudować sieć parafialną oraz przejmować organizacje kościelne z rąk Niemców na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Pracę duszpasterską utrudniały zniszczone kościoły i kaplice, brak parametrów liturgicznych oraz przede wszystkim brak kapłanów, którzy byli mocno prześladowani w czasie wojny.

Po śmierci prymasa Augusta Hlonda w roku 1948 dzieło prowadzenia Kościoła przejął wielki człowiek – nowo mianowany prymas – Stefan Wyszyński, nazwany potem Prymasem Tysiąclecia. Oczywiście komunizm w Polsce przeżywał różne etapy, a na jego upadek wpłynęło kilka ważnych wydarzeń. Pierwszy okres to odbudowa zrujnowanego kraju oraz krwawa walka reżimu o pełnię władzy w Polsce. Pierwszy przełom następuje w roku 1956, po wyjściu na ulice robotników oraz mieszkańców Poznania. Nastaje okres rządów Gomułki. Kolejne zmiany przynoszą wydarzenia grudniowe z roku 1970, a nowym pierwszym sekretarzem zostaje Edward Gierek. Rządzi do roku 1980, kiedy to po fali strajków musi odejść. Wtedy to powstaje „Solidarność". Kolejne ważne wydarzenia to stan wojenny, głęboki kryzys kraju i wreszcie Okrągły Stół.

Okresy te można przenieść oczywiście również na życie Kościoła, który odegrał w okresie PRL-u olbrzymią rolę, stając się prawdziwą ostoją narodu. Po początkowym czasie w miarę swobodnego działania Kościoła nastąpił czas ograniczania jego działalności. W tych latach przełomowy było słynne „non possumus" prymasa Wyszyńskiego oraz jego postawa w czasie internowania. Lata 1956-1970 przyniosły nową falę dechrystianizacji, szykany oraz ograniczenie swobody działań duszpasterskich. Najważniejszym jednak wydarzeniem jest rok 1978 i wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Wreszcie Kościół odegrał ważną rolę mediatora pomiędzy państwem a „Solidarnością". Był ostoją dla ubogich i walczących z reżimem.

Z nowymi realiami i z nową władzą państwową musiała zmierzyć się również diecezja łomżyńska. 12 września 1945 r. nastąpiło zerwanie konkordatu pomiędzy Stolicą Apostolską a Polską. Rząd dążył do rozdziału Kościoła od państwa. Jeden z ataków wymierzony był przeciwko dziekanowi z Wysokiego Mazowieckiego ks. Kazimierzowi Grunwaldowi, którego ze stanowiska zdjął przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej w Białymstoku. Mimo interwencji bp. Łukomskiego, ksiądz mógł wrócić dopiero po tzw. odwilży w roku 1957. Od 1953 r. to rząd miał decydować o nominacjach na wszystkie stanowiska kościelne. Zastąpił go nieco mniej restrykcyjny dekret z roku 1956.

Po roku 1956 władze przeważnie pozytywnie zatwierdzały wnioski biskupa łomżyńskiego w sprawie nominacji na proboszczów. Zmiana nastąpiła ponownie w latach sześćdziesiątych. Nieustannie trwała wymiana korespondencji między biskupami a Urzędem do Spraw Wyznań, gdzie duszpasterz diecezji musiał bronić swoich decyzji i swoich duchownych. Sytuacja zmieniła się od lat siedemdziesiątych, kiedy to władze państwowe nie ograniczały już tak władzy biskupiej w dziedzinie obsady stanowisk kościelnych. Sytuację całkowicie zmienił rok 1989 i Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła.
Wspomniane wcześniej okresy komunistyczne odnoszą się również do budownictwa kościelnego i sakralnego w diecezji łomżyńskiej. Przed wybuchem wojny nasza diecezja liczyła 138 kościołów: 103 murowanych i 35 drewnianych. W czasie II wojny światowej zniszczeniu, w różnym stopniu, uległo 80 świątyń. Dla porównania dziś nasza diecezja liczy 182 parafie, w tym: kościołów parafialnych – 175, kościołów rektoralnych
– 4, kaplic w zastępstwie kościołów parafialnych – 2, kościołów w budowie – 3, kościołów – dawnych parafialnych – 2, kościołów zakonnych – 3, kościołów garnizonowych – 1, kościołów filialnych – 38, sanktuariów – 10, kaplic publicznych – 81.

W końcowym okresie komunizmu w Polsce powstała również moja rodzinna parafia pw. Ducha Świętego w Zambrowie. 23 listopada 1981 r., na wniosek kurii diecezjalnej w Łomży, Urząd Wojewódzki wydał decyzję postanawiającą włączyć do planu budownictwa sakralnego na rok 1982 budowę nowego kościoła w Zambrowie. Do czasu powstania i poświęcenia świątyni w roku 1992 wiernym służyła drewniana kaplica.

W poprzednim tekście wspominałem również, że w okresie II wojny światowej nie działało Wyższe Seminarium Duchowne w Łomży. Rozbudowa i działalność została wznowiona po tym okresie. Na stronie internetowej seminarium czytamy: „W latach 1967-1975 przeprowadzono generalny remont obecnego starego gmachu seminaryjnego. W 1981 r. podjęto prace związane z powiększeniem Seminarium, które ukończono w 1994 r. Na dziedzińcu seminaryjnym dnia 5 czerwca 1991 r. miało miejsce spotkanie Ojca Świętego Jana Pawła II z profesorami i alumnami naszego seminarium. Na pamiątkę tamtego wiekopomnego spotkania wzniesiono pomnik Jan Pawła II projektu prof. Gustawa Zemły. Dnia 13 października 2005 roku Biskup Stanisław Stefanek TChr nadał Wyższemu Seminarium Duchownemu w Łomży imię Jana Pawła II".

Przez okres jego działalności funkcję rektora pełnili kolejno: ks. Henryk Betto (1919-1944), ks. Józef Perkowski (1945-1966), ks. Mikołaj Sasinowski (1967-1970), ks. Tadeusz Zawistowski (1970-1973), ks. Zdzisław Garbowski (1973-1974), ks. Włodzimierz Wielgat (1975-1982), bp Edward Samsel (1982-1983), ks. Antoni Boszko (1983-1991), ks. Andrzej Miałchowski (1991-2006), ks. Wojciech Nowacki (2006-2012), ks. Jarosław Kotowski (od 2012).

Jednym z ważniejszych wydarzeń w historii diecezji była bez wątpienia wizyta ojca świętego Jana Pawła II 4 i 5 czerwca 1991 r. W homilii na placu łomżyńskiego os. Południe papież Polak mówił: „Drodzy bracia i siostry. Od stuleci trwa Boży siew na naszej ziemi. Przez pokolenia prawda ludzkiej i chrześcijańskiej moralności pada na glebę dusz. Jaka jest ta gleba? Co stało się z ziarnem Ewangelii na przestrzeni ostatnich pokoleń? Czy ziarno przykazań trafia na glebę urodzajną czy też jest to może gleba oporna, która nie przyjmuje słowa prawdy, nie przyjmuje wymagań moralności, jakie stawia człowiekowi Bóg, a zarazem ludzkie sumienie, które jeśli jest zdrowe, staje się samo Bożym głosem przemawiającym wewnątrz człowieka". W przygotowaniu wizyty uczestniczyli diecezja łomżyńska, województwo łomżyńskie oraz miasto Łomża.

Nowy podział administracyjny Kościoła w Polsce dokonał się w roku 1992 na mocy bulli Jana Pawła II „Totus Tuus Poloniae populus". Z terytorium diecezji łomżyńskiej została odłączona jej północna część obejmująca pięć dekanatów: augustowski Najświętszego Serca Jezusowego, augustowski Matki Boskiej częstochowskiej, suwalski św. Aleksandra, suwalski św. Ap. Piotra i Pawła oraz sejneński, a także trzy parafie z dekanatu grajewskiego: Rajgród, Rydzewo i Pruska (Wólka Karwowska). Odłączona część diecezji łomżyńskiej weszła w skład nowo utworzonej diecezji ełckiej.

Na mocy tej bulli do diecezji łomżyńskiej została przyłączona część diecezji płockiej obejmująca dekanaty: różański, wyszkowski (bez parafii Rybienko Leśne) oraz z dekanatu chorzelskiego – parafie: Brodowe Łąki, Chorzele, Olszewka, Parciaki i Zaręby, a także z dekanatu makowskiego – parafie: Gąsewo, Jaciążek, Krasnosielc, Płoniawy i Sypniewo oraz z dekanatu przasnyskiego – parafie: Baranowo, Drążdżewo i Jednorożec.
11 stycznia 1998 r. bp Stanisław Stefanek dokonał nowego podziału diecezji łomżyńskiej na dekanaty. Aktualnie diecezja licząca 533.876 wiernych i 183 placówki duszpasterskie jest podzielona na 24 dekanaty. Dnia 22 marca 2015 r. bp łomżyński Janusz Stepnowski ustanowił nową parafię w Białymbłocie -Kobylej pw. NMP Wspomożycielki Wiernych.

Paweł Zalewski 

Bibliografia:
Ks. Jemielity W., Historia Diecezji Łomżyńskiej, Łomża 2012,
Kłoczowski J., Dzieje chrześcijaństwa polskiego,
Warszawa 2000,
Kłoczowski J., Mullerowa L., Skarbek J., Zarys dziejów Kościoła katolickiego w Polsce, Kraków 1986,
Powstanie i historia parafii Ducha Świętego
w Zambrowie 1984-2006,
www.diecezja.lomza.pl,
www.wsd.lomza.pl

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png