ks. Tomasz Trzaska

piątek, 21 wrzesień 2018 13:09

Jubileusz – 35-lecia kapłaństwa

 Wspólnota parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Czyżewie miała niecodzienną okazję przeżycia 35. rocznicy święceń kapłańskich rocznika 1982/1983 łomżyńskiego Seminarium.

W niedzielne popołudnie 16 września 2018 roku na zaproszenie ks. kan. Eugeniusza Sochackiego do wspólnej celebracji Eucharystii przybyli kursowi koledzy, by razem dziękować Bogu za dar powołania i łaskę posługi duszpasterskiej. Obecnych było jedenastu z trzynastu neoprezbiterów wyświęconych w 1983 roku, dwaj nieobecni kapłani posługują na placówkach duszpasterskich poza granicami Polski. Koncelebransi modlili się również w intencji swego kolegi z roku śp. alumna Zbigniewa Bielickiego, który zginął w wypadu. Gospodarz miejsca, ks. Eugeniusz w słowie wstępnym podkreślił znaczenie spotkań rocznicowych z okazji święceń kapłańskich w życiu każdego duszpasterza – jest to moment dołączenia do wspólnoty w wielkiej rodzinie kapłańskiej. Po imiennym przedstawieniu dostojnych jubilatów przez ks. kan. Sochackiego liturgię poprowadził ks. kan. Mieczysław Orłowski, obecnie proboszcz w Wyszonkach Kościelnych.

Homilię wygłosił ks. kan. Jan Płoński pełniący obecnie funkcję proboszcza w parafii Puchały. W kontekście Jezusowego zapytania: „Za kogo uważają Mnie ludzie?”, popłynęły słowa o istotę posługi duszpasterskiej w relacji do wyzwań współczesności i doświadczeń bólu czy cierpienia towarzyszących każdemu człowiekowi. Pociecha płynie dla nas z nadziei, że czyste serce zawsze otrzymuje łaskę od Boga. Takiej łaski doznał św. Piotr, który nie mogąc pogodzić się z zapowiedzią Jezusa o cierpieniu Syna Człowieczego, usłyszał szorstkie: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”, co – jak wyjaśnił kaznodzieja – przy pewnej interpretacji leksykalnej, z nawiązaniem do Wulgaty, można tłumaczyć jako propozycję, by Piotr usunął się Jezusowi z drogi, stanął za Nim, a następnie podążał Jego drogą.

Na zakończenie uroczystości głos zabrali młodzi przedstawiciele wspólnoty parafialnej w Czyżewie. Jubilaci usłyszeli życzenia jeszcze wielu kolejnych rocznic święceń kapłańskich w takim składzie, sił mocą Chrystusową do dalszej posługi i obrony w łaskach Matki Pięknej Miłości. Jednak ostatnie słowo należało do głównego celebransa, który w kontekście złożonych przez młodzież życzeń skromnie, w imieniu wszystkich jubilatów, zauważył, iż rozumu nabrać to trudna sztuka, ale łask Bożych, to wszystkim nam potrzeba. Uroczystość zakończyła ulubiona pieśń św. Jana Pawła II – „Barka”.

Krajewski Zbigniew / Foto: Justyna Kulesza

 
W Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży zakończyło się 56. Sympozjum Stowarzyszenia Biblistów Polskich. 17 września do Łomży na trzydniowe obrady zjechało ponad stu naukowców, którzy na co dzień zajmują się badaniem Pisma Świętego. Naukowe spotkanie poprzedziło Walne Zebranie Stowarzyszenia Biblistów Polskich, które jest głównym organizatorem sympozjum.

Jak zaznaczył ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk, przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich – przedmiotem każdego naszego sympozjum są ważne kwestie egzegetyczne wynikające z najnowszych badań prowadzonych przez naszych kolegów Biblistów Polskich.

Tak było i tym razem. Bibliści, wśród których są zarówno kapłani, siostry zakonne jak i osoby świeckie, wzięli udział w czterech sesjach tematycznych, podczas których zostały wygłoszone po dwa referaty, zwieńczone dyskusją.

We wtorek, w pierwszej sesji konferencyjnej, wykłady wygłosili: ks. prof. dr hab. Jan Kręcidło, który mówił na temat: „Paraklet czy Pocieszyciel? Spojrzenie na nie-nowy dylemat translatorski w szerszej perspektywie egzegetycznej”; ks. dr Marcin Kowalski poruszył temat „Stoicka pneuma a Pawłowa koncepcja Ducha w Rz 8”; ks. prof. dr hab. Janusz Lemański omówił zagadnienie „(Post) kapłańskie opowiadanie o ukaraniu Mojżesza i Aarona; przyczynek do dyskusji nad dokumentem P i jego późniejszymi uzupełnieniami.”; a ks. dr Marcin Majewski przedstawił temat „Przesłania autora kapłańskiego (P) i jego wpływ na kompozycję Pięcioksięgu.”

Popołudniowa część sympozjum upłynęła biblistom na rozmowach kuluarowych i wyjeździe do Tykocina, gdzie uczestnicy spotkania mogli zwiedzić zamek, synagogę oraz barokowy kościół pw. Trójcy Przenajświętszej.

Drugi dzień obrad również obfitował w wiele ciekawych i interesujących tematów. Poranną sesję rozpoczęła dr Małgorzata Piotrkowska-Dańkowska wykładem o „Możliwościach analizy semiotycznej w badaniu Pisma Świętego” następnie głos zabrał ks. prof. dr hab. Krzysztof Bardski, który przedstawił Biblię Ekumeniczną w języku polskim, a ks. dr hab. Janusz Wilk zapoznał zebranych z postępem prac nad nowym , polskim przekładem Pisma Świętego. W kolejnych wystąpieniach głos zabrał ks. dr Maciej Basiuk, który mówił o „Pogrzebie i grobie w tradycjach o patriarchach zawartych w Księdze Rodzaju”, a ks. dr Damian Jurczak przedstawił „Motywy uniwersalizmu zbawczego w księdze Jonasza”.

Podsumowując pierwszy dzień obrad ks. prof. Henryk Witczyk zaznaczył: w tym roku debatowaliśmy nad tajemnicą Ducha Świętego, Parakleta, Pocieszyciela, Wspomożyciela jak również nad misterium działania Ducha Świętego w ujęciu św. Pawła, zwłaszcza Listu do Rzymian.

Okazuje się że św. Paweł, dla zobrazowania jak bardzo konkretne i dotykające człowieka jest to działanie Ducha Świętego, który mieszka w chrześcijaninie, bardzo mocno korzystał z obrazów typowych dla myślenia filozofii greckiej. Niemniej poddawał te obrazy bardzo skrupulatnej i precyzyjnej kontroli by wyrażały rzeczywiście myśl objawienia o Duchu Świętym jako Osobie Boskiej, Osobie Duchowej, ale zarazem, korzystając z tamtych metafor, pokazywał realizm działania Ducha Świętego i w człowieku, i świecie, i w we wspólnocie Kościoła tak, że były to bardzo interesujące referaty – mówił, w rozmowie z Radiem Nadzieja, ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk.

Wśród tematów, prezentowanych podczas Sympozjum, przedstawiono Biblię Ekumeniczną oraz zaprezentowano aktualny stan prac nad nowym przekładem Pisma Świętego. Jak zapowiedział ks. prof. dr hab. Krzysztof Bardski, jeden z tłumaczy zarówno Biblii Ekumenicznej jak i szóstego przekładu Biblii Tysiąclecia, nie należy spodziewać się jakiś znaczących zmian w nowym przekładzie. Chodzi o to, by niektóre słowa, które zyskały pewne odcienie pejoratywne albo wyszły z użycia, zastąpić aktualnie używanymi terminami tudzież w pewnych przypadkach, w wyniku rozwoju nauk biblijnych, odkryto, że lepiej by było położyć nacisk na takie czy inne znaczenie tego tekstu. Przykładem może być, iż w Biblii Ekumenicznej, gdzie byłem tłumaczem Księgi Koheleta, sięgając do bardziej literalnego znaczenia hebrajskiego słowa „hewel”, które tradycyjnie tłumaczone jest jako marność (marność nad marnościami), na tym poziomie materialnym „hewel” oznacza powiew wiatru, coś ulotnego. Stąd też w Biblii Ekumenicznej Księga Koheleta nie zaczyna się „Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko marność.” ale brzmi „Ulotne jakże ulotne powiada Kohelet, ulotne jakże ulotne wszystko jest takie ulotne” i zastanawiam się, czy w Biblii Tysiąclecia nie wprowadzić tej zmiany, ale oczywiście to wszystko będzie jeszcze dyskutowane w szerokich gremiach. Ale to nowe tłumaczenie bardziej oddaje tę optymistyczną wizję Koheleta – mówił w rozmowie z Radiem Nadzieja ks. prof. dr hab. Krzysztof Bardski.

Poza referatami i komunikatami oraz możliwością zakupu biblijnej literatury, jednym z bardzo ważnych elementów sympozjum były rozmowy kuluarowe, które to spotkania, jak zaznaczali uczestnicy, były niesamowicie twórcze.

Głównym organizatorem spotkania było Stowarzyszenie Biblistów Polskich, które jest prywatnym stowarzyszeniem, zrzeszającym biblistów polskich, erygowanym 6 grudnia 2003 r. przez Konferencję Episkopatu Polski, działającym pod nadzorem kompetentnej władzy kościelnej, posiadające osobowość prawną na terenie Polski.

Członkami Stowarzyszenia są m.in. biskupi: abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański; abp Marian Gołębiewski, metropolita senior wrocławski; bp Zbigniew Kiernikowski, biskup siedlecki; abp Henryk Muszyński, metropolita senior gnieźnieński, prymas Polski; bp Roman Pindel, biskup diecezji bielsko-żywieckiej; bp Kazimierz Romaniuk, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej i bp Andrzej Suski, biskup toruński.

Joanna Ekstowicz
piątek, 14 wrzesień 2018 14:55

I nagroda dla Muzeum Diecezjalnego w Łomży!

Muzeum Diecezjalne w Łomży otrzymało główną nagrodę „Podlaskiego Laura Muzealnego 2017” w kategorii wydawnictwo. Nagroda trafiła na ręce dyrektora muzeum, ks. dr Tomasza Grabowskiego dzięki szczególnemu wydaniu „Katalogu Wystawy Muzeum Diecezjalnego w Łomży”, który jak sam podkreśla, jest ewenementem w porównaniu do innych tego typu publikacji.

– Gdziekolwiek to wydawnictwo się nie pojawia budzi duży respekt i podziw dla wykonanej pracy. Muzea szczycące się nawet ponad stuletnią historią nie mają tego typu opracowania. Jest to w skali muzeów diecezjalnych w Polsce jedyne, tak kompleksowe rozwiązanie popularnonaukowe w wydawnictwie albumowym. Poprzez ten katalog muzeum zostało rozsławione w Polsce, a on sam jest ceniony przez muzealników, i nie tylko – mówi ks. dr Tomasz Grabowski, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Łomży.

Konkurs „Diecezjalny Laur Muzealny” to przedsięwzięcie, które od lat organizuje Podlaski Oddział Stowarzyszenia Muzealników Polskich. Prócz kategorii wydawnictwo, nagrody zostały przyznane także za najlepszą wystawę i wydarzenie poza-wystawiennicze. Nagrodę główną w kategorii wystawienniczej otrzymała Urszula Katarzyna Siwerska z Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku za wystawę „Helena Bohle-Szacka – Mosty/Die Brücken”, natomiast nagrodę główną w kategorii wydarzenie poza-wystawiennicze otrzymał Marcin Koziński z Muzeum Wojska w Białymstoku za projekt „Piłsudski chronologicznie. Czy wiecie co Marszałek robił w waszym wieku?”. Nagrody mają charakter prestiżowy- nie wiążą się z przyznaniem środków finansowych.

Beata Borkowska
czwartek, 13 wrzesień 2018 09:52

Kolejni ostrołęczanie ruszą na misje

Wyjadą do Urugwaju, Indii i Argentyny. Jednak nie będą to wakacje – chcą pomagać ludziom. Mowa o ostrołęckich misjonarzach. – Powołanie do takiego zadania przyszło od Boga – mówi Kamil Kowalczyk, przyszły misjonarz, który wyjeżdża za dwa tygodnie na 17 miesięcy do Urugwaju.

– Można powiedzieć, że po dłuższym czasie Bóg dopominał się o mnie. Postawił mi pytanie: Czy idziesz ze mną? Powiedziałem Mu: tak idę – mówi Kamil. Mimo, że wyjazd tak daleko od domu nie jest łatwy, nie martwi się o to jak będzie. – Dzieje się dużo dobrego od Boga, nie mam co się przejmować, na pewno są obawy ludzkie, ale jestem dobrej myśli – dodaje.

Po dłuższym czasie pobytu na misjach w Urugwaju i Indiach wróciła Dominika Pruszczyńska. Wspomina czas, kiedy miała 30 lat. – Moje życie było poukładane, miałam pracę i wiedziałam co będę robić przez kolejne dziesięć lat. Jedyne czego mi brakowało to wspólnoty, miejsca gdzie będę mogła rozwinąć swoją wiarę, przybliżać się do Pana Boga oraz ludzi, którzy mi w tym pomogą. Bardzo długo modliłam się o taka wspólnotę. W którymś momencie Pan Bóg mnie zaprosił do wspólnoty Domów Serca, przez moją przyjaciółkę, która wyjechała do Chile. Pojawiłam się w tym domu. To było to! Pomyślałam: Właśnie tu Pan Bóg chce mnie mieć, poczułam to. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że wyjadę na misję ale po trzech miesiącach było wiadomo, że rzucam pracę, rzucam wszystko i wyjeżdżam. Pobyt w Indiach był z jednej strony trudny, z drugiej zaś ciekawy – mówi Dominika. Misje w krajach gdzie chrześcijan jest blisko 2 procent społeczeństwa nie polega na nawracaniu ludzi, tylko pokazaniu „światła” tzn. obecności Pana Boga w ich życiu.

Na początku listopada do Indii wylatuje kolejny ostrołęcki misjonarz Jarosław Gumienny.  Jak mówi, jego powołanie do misji pojawiło się na początku studiów, ale później jak to nazywa „zostało poddane letargowi”.  – Ponownie obudziło się w marcu, tego roku. Przed wylotem turystycznym do Indii, przygotowując się do niedzielnej Mszy świętej usłyszałem audycję radiową. Słuchałem słów misjonarki, która mówiła o misji, o ludziach, których tam spotkała, bardzo mnie to poruszyło. Cały czas o tym myślałem. Będąc na wycieczce w Indiach widziałem ogrom biedy, dużo ludzkiego nieszczęścia. Podjęcie samej decyzji nie było łatwe. Myślałem o swoim życiu. O tym, że marnowałem je przez kilka lat – mówi Jarosław.

Dodajmy, że obecnie na świecie posługuje 57 misjonarzy świeckich z Polski.

EN
poniedziałek, 10 wrzesień 2018 09:50

Diecezjalne Dożynki w Dąbrówce [FOTO]

Około siedmiu tysięcy pielgrzymów przybyło do sanktuarium Matki Bożej Dąbrowskiej, Królowej Ludu Kurpiowskiego w Dąbrówce w gminie Lelis. W tegorocznych Dożynkach Diecezjalnych wzięło udział ponad 100 delegacji z wieńcami i darami ołtarza.

Dożynki są uwieńczeniem pracy na roli i podsumowaniem zbiorów, mimo że rolnicy jeszcze ich nie zakończyli. Podczas uroczystej Mszy św. bp Janusz Stepnowski podziękował rolnikom za plony. Zwrócił też uwagę na liczne wyzwania, które stoją przed rolnictwem. – Ten rok pokazał nam jak wiele wysiłku trzeba włożyć, żeby chronić nas od suszy. Pan Bóg dał nam tę ziemię w administrację, a my staramy się, aby wyżywiła ona wiele osób. Trud rolniczy jest bardzo ciężki, dlatego tym rolnikom, którzy są wierni ziemi, dziękujemy. Niech Pan Bóg im błogosławi w tym wielkim trudzie – mówił bp Janusz Stepnowski.

Ten rok był dla rolników szczególnie trudny ze względu na suszę. – Straty oszacowano na około 30-40% z produkcji roślinnej. Ci, u których przekroczyły one 70% produkcji dostaną 1 tys. zł wsparcia od hektara. U nas będą to kredyty preferencyjne dla wszystkich rolników, którzy złożyli wnioski suszowe. Czas składania wniosków już się skończył i w większości gmin zakończyło się szacowanie szkód, a protokoły trafiają teraz do wojewody – mówiła Anna Śniadach, wiceprzewodnicząca rady powiatu ostrołęckiego.

W rozmowach z rolnikami podkreślali oni swoją wielką radość, jakiej doświadczają przy tworzeniu wieńców, ale jednocześnie zwracali uwagę na trudy, które wiążą się z tą pracą. – Mój dziadek był rolnikiem, mój ojciec nim jest i ja też w przyszłości chciałbym nim zostać. To ciężka praca, ale potrafi dawać wiele radości – mówił jeden z przyszłych rolników.
 
 Zapewne każdy katolik z krwi i kości, a już na pewno Polak-katolik odznacza się miłością i czcią wobec Marii, (a może Maryi)? Dziś obchodzimy jej „imieniny”, a więc wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi. Mamy okazję do zastanowienia się nad znaczeniem i … polskim brzmieniem imienia Maryja.

Dlaczego Maryja, a nie Maria? Dlatego, że Maryja znaczy tyle co Maria, ale nie jakaś tam Marysia (bo przecież możemy tak ochrzcić córkę, nasza babcia lub sąsiadka może się tak nazywać). Maryja to imię zarezerwowane wyłącznie dla tej jednej, jedynej Marii – wybranej na matkę Syna Bożego. Jeśli chodzi o znaczenie imienia Maria, to zdania na ten temat są podzielone. Jedni imię to tłumaczą jako „świetlista”, inni „zbuntowana wobec zła”, jeszcze inni mówią, że znaczy ono tyle co „uwielbiona” lub „widząca”. Ale Maria, czy też po Polsku Maryja, to nie jedyne imię matki Boga. Podobnie, jak w wielu znanych z Biblii momentach spotkania z Bogiem, Miryam podczas zwiastowania została obdarowana nowym imieniem, a może nawet kilkoma imionami?

Kecharitomene to z języka greckiego pełna łaski. Myśląc o tym imieniu Maryi przed oczami staje mi jej wizerunek z rozłożonymi dłońmi. Symbolizuje on łaski, która spływają na nas z nieba po dłoniach Maryi. W „Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” możemy przeczytać, że wszelkie łaski udzielane przez Boga ludziom są „rozdzielane” właśnie przez nią. Innym imieniem, którym nazywa się Maryję jest Pneumatofora co znaczy „niosąca Ducha Świętego”. W jednej ze znanych pieśni śpiewamy: Gdzie Ty jesteś (Miryam) zstępuje Duch Święty. To imię wiąże się niejako z wcześniejszym Kecharitomene, bo skoro Maryja jest pełna Ducha, to jest też pełna łask. Słyszałam już z ust wielu rekolekcjonistów, że ilekroć mówimy Maryja, ona mówi Jezus, prosząc za nami, a wtedy na nas zstępuje Święty Duch.

Jakkolwiek nie nazywać by Maryi, to nie określenia budują naszą wiarę, nie one świadczą o mocy naszej modlitwy. Jak nie nazwalibyśmy naszej ziemskiej mamy (zdrobnieniem, zgrubieniem czy z nazwiska) ona zawsze będzie wiedziała, że mówimy właśnie do niej. Podobnie jest z Maryją, której imię czcimy z miłości, szukając najlepszych określeń – choć ona i tak jako matka doskonale nas zna, i wie że zwracamy się właśnie do niej, bez względu na to czy będziemy modlić się do Marii, Maryi, Kecharitomene czy Pneumatofory.

Beata Borkowska

 
To było wielkie święto ku czci trzeźwości, wynik długoletniej współpracy Łomżyńskiego Stowarzyszenia Zdrowie i Trzeźwość z duszpasterzami naszej diecezji. X Forum Trzeźwościowe zainaugurowała sobotnia (01.08) Msza Święta pod przewodnictwem bpa Tadeusza Bronakowskiego- Przewodniczącego Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. Później było świętowanie w gronie członków i przyjaciół stowarzyszenia, a także otwarty niedzielny piknik rodzinny przy parafii św. Andrzeja Boboli w Łomży.

Dojrzały patriotyzm to troska o rozwój kraju, ale również rozwój jego mieszkańców. Trzeba zatem troszczyć się o zdrowie fizyczne, o dojrzałość psychiczną, moralną, duchową i religijną. Patriotyzm to odpowiedzialna miłość. Trzeba do niej dorastać i uczyć się jej, a także poświęcać się dla niej. Bez paktowania ze złem i ograniczania wewnętrznej wolności. Żeby Polska była Polską, musi być trzeźwa– mówił w homilii Mszy Świętej, inaugurującej X Forum Trzeźwościowe bp Tadeusz Bronakowski, Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości.

Po uroczystej Mszy Świętej i modlitwie różańcowej przed znajdującą się przy parafii św. Andrzeja Boboli figurą Maryi, nadszedł czas na świętowanie przy dobrym posiłku i muzyce. Członkowie stowarzyszenia zaprosili wszystkich chętnych do udziału w pikniku rodzinnym, który podobnie jak Msza Święta odbył się w parafii św. Andrzeja Boboli w Łomży. O szczegóły współpracy stowarzyszenia i parafii zapytaliśmy jej proboszcza, ks. Andrzeja Popielskiego.

Współpraca wielu podmiotów wynika z przyjacielskich relacji, ale też z tego, że mamy wspólny problem i że razem możemy coś zmienić. Wielu ludzi w naszym mieście i w całej naszej ojczyźnie jest zainteresowanych życiem w trzeźwości. Na wydarzenia tego typu przybywają przyjaciele stowarzyszenia, a także należący do ruchów Anonimowych Alkoholików z Opoczna, z Radomia, z Mławy i okolicznych miejscowości– mówił ks. Andrzej Popielski, proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Łomży.

Głównym celem stowarzyszenia jest pomaganie osobom z problemem uzależnień, a także ofiarom przemocy w rodzinie. Dla osoby uzależnionej najgorsza jest nuda- bo osoba uzależniona miała swój zamknięty świat, a nie mając zajęcia gubi się  w tym „nowym’ świecie. Pomagamy zagospodarować wolny czas, w ramach możliwości znaleźć pracę, tak by osoby uzależniona mogła wyjść na prostą, poczuć że jest pełnowartościowym człowiekiem– mówi Robert Grzymała, prezes Łomżyńskiego Stowarzyszenia Zdrowie i Trzeźwość.

Aby skontaktować się z członkami stowarzyszenia wystarczy odwiedzić ich łomżyńską siedzibę mieszczącą się przy ul. Dwornej 13. Działa ona w poniedziałki, wtorki i środy w godzinach od 18.00 do 20.00 oraz w niedzielę w godz. od 17.00 do 20.00. Możliwy jest też kontakt telefoniczny pod nr. 86 216 37 50/ 516 814 655.

Beata Borkowska/ Paweł Dąbkowski
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wręczył dziś (28.08) Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski księdzu Sławomirowi Śledziewskiemu za wybitne zasługi dla polskiego Kościoła, za osiągnięcia w pracy naukowej i dydaktycznej. W uroczystości w Pałacu Prezydenckim uczestniczył były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kardynał Gerhard Müller a także Sekretarz Stanu w KPRP Adam Kwiatkowski

Ks. Sławomir Śledziewski pochodzi z piątnickiej parafii. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk biskupa Juliusza Paetza w 1995 roku. Później rozpoczął studia w Niemczech. Był m.in. profesorem i lektorem w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży oraz wykładowcą w Instytucie Teologicznym również w Łomży.

Od października 2012 roku w posłudze Stolicy Apostolskiej (Kongregacja Nauki Wiary).

źródło: KPRP/red
niedziela, 02 wrzesień 2018 11:55

Oazowicze podsumowują wakacje

Entuzjazm, wspomnienia i wzajemna wymiana kontaktów tworzyły atmosferę Powakacyjnego Diecezjalnego Dnia Wspólnoty Ruchu Światło-Życie Diecezji Łomżyńskiej.

Spotkanie rozpoczęło się oficjalnym zawiązaniem wspólnoty o godzinie 09:30 w ogrodach położonych przy Domu Księży Emerytów w Łomży, zorganizowane było z myślą o uczestnikach tegorocznych letnich rekolekcji oazowych. Brała w nich udział między innymi Magdalena Frydrych:

W tym roku byłam na Oazie Nowego Życia III stopnia, skupionej wokół tematu: „Kościół – matka. Matka – Kościół”. Spotkanie odbywało się w Wilnie, moderatorami byli ks Aleksander Suchocki oraz ks Michał Cherubin. Całość oceniam bardzo pozytywnie. Właściwie pierwszy raz byłam za granicą i cieszę się, że Ruch Światło-Życie dał mi taką możliwość. Bardzo dużo zwiedzaliśmy. Codziennie byliśmy w innym kościele. Zrozumiałam również, że do Kościoła reprezentowanego w osobach kapłanów możemy zwracać się z każdą sprawą. Było również wspomniane, że każdy z nas tworzy wspólnotę wierzących, co powinno dawać nam umocnienie do reprezentowania godnej postawy chrześcijańskiej.

Magdalena Frydrych w rozmowie z dziennikarzem Radia Nadzieja Pawłem Dąbkowskim podkreśliła też, że siłą Kościoła jest zapewnienie miejsca młodym ludziom do realizowania się w różnych przestrzeniach, rozwoju i kształtowania swoich umiejętności. Chłopcy mogą być lektorami, ale też zgłaszać się do psalmów, czytań i służby porządkowej. Dziewczęta mogą spróbować swoich sił w scholach. Jest jeszcze cała masa różnych funkcji, które czekają we wspólnotach – dodaje uczestniczka letnich rekolekcji.

Jednym z głównych punktów spotkania była wspólna Msza Święta koncelebrowana przez bpa Janusza Stepnowskiego w Katedrze p.w. św. Michała Archanioła w Łomży. W homilii biskup Janusz podziękował wszystkim animatorom, moderatorom i uczestnikom rekolekcji, odniósł się również do logo Ruchu Światło-Życie, wskazując na aspekt krzewienia Ewangelii w gronie rówieśników i własnej rodziny

Przed Eucharystią oazowicze wzięli udział w godzinie świadectw. Osoby chętne mogły w tym czasie opowiedzieć o swoich wrażeniach i wspomnieniach związanych z wakacyjnymi rekolekcjami. Był to również czas umocnienia, ważny dla uczestnika Michała Potockiego, który od trzech lat bierze udział w podsumowaniu wakacji oazowych

Bardzo się cieszę, że godzina świadectw jest wpisana w Powakacyjny Dzień Wspólnoty. Świadectwo jednego człowieka może dokonać zmian w życiu innego, dodać odwagi, pozwolić spojrzeć inaczej na własne doświadczenia. Ciężko jest mówić o swoich odczuciach, gdy cały kościół jest wypełniony rówieśnikami. Wszyscy jesteśmy jednej wiary, ale i tak człowiek się krępuje. Kobiety z pewnością łatwiej znoszą takie emocjonalne momenty, ale świadectwo mężczyzn jest niemniej potrzebne.

Michał Potocki wyjechał w tym roku na rekolekcje Ruchu do Myszyńca i Białego Dunajca jako uczestnik i animator. Pogoda nie było najlepsza, ale dzięki temu mogliśmy się skupić na prawdziwych powodach, dla których pojechaliśmy w góry. Poznać Boga – podsumowuje oazowicz.

Trzy lata temu w Ruchu Światło-Życie swoje miejsce odnalazła uczestniczka Małgorzata Polkowska, która podczas tegorocznych wakacji była animatorką na Oazie Nowej Drogi I stopnia. W jej kameralnej grupie były cztery dziewczyny w wieku 13 lat. Nie zabrakło rozważania Słowa Bożego, ale też rozmów o chrześcijańskiej codzienności, szkole, modzie itd. Zaciekawiło mnie, kiedy jedna z uczestniczek stwierdziła, że droga naszej wiary jest jak pójście ciemną doliną przez trudną ścieżkę pełną kamieni. Jednak kiedy trzymamy Jezusa za rękę, niczego nie musimy się lękać. Bardzo mądre słowa – podkreśla Małgorzata Polakowska.

Ruch Światło-Życie powstał w Polsce. Jego założycielem jest urodzony na Górnym Śląsku Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, inicjator życia konsekrowanego Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła, Wspólnoty Chrystusa Sługi oraz Unii Kapłanów Chrystusa Sługi. Początki sięgają lat 50′ ubiegłego wieku. Ruch jako całość składa się z kilku wspólnot, w których są osoby świeckie i duchowni. Ma zasięg międzynarodowy, działając w 30 krajach, między innymi w Chinach, Chile i Brazylii. W skład polskich struktur wchodzi moderator generalny – w Polsce jest nim ks. Marek Sędek z parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku Mazowieckim – oraz moderatorzy diecezji. Od 25 sierpnia bieżącego roku posługę tą w diecezji łomżyńskiej pełni ks. Dawid Kulesza z parafii p.w. Bożego Ciała w Łomży.

PD / foto xRSz

Katecheci z diecezji łomżyńskiej uroczyście rozpoczęli kolejny rok pracy pedagogicznej. Centralnym punktem inauguracji była rozpoczęta o godzinie 10:00 Msza Święta koncelebrowana przez biskupa Janusza Stepnowskiego.

W murach Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, przed którym niegdyś 4 czerwca 1991 roku św. Jan Paweł II zawierzał mieszkańców Ziemi Łomżyńskiej Maryi, nazywając ją Matką Pięknej Miłości, teraz biskup Janusz Stepnowski zawierzył Bogu wszystkich katechetów Kościoła Łomżyńskiego, nazywając ich świadkami Ewangelii i dziękując za pokorę, która – jak podkreślił biskup ordynariusz – nierzadko „zawstydza nawet samych kapłanów”: Wiem, że nie należycie do grup, które wypinają piersi w oczekiwaniu na przypięcie kolejnych medali. Budujecie Królestwo Niebieskie tutaj na ziemi w sposób cichy i skromny, z potrzeby serca. Niech będą Wam za to szczególne dzięki – podkreślał bp Janusz Stepnowski. W dalszej części swojej homilii odniósł się również do fragmentu Ewangelii, w którym mowa była o talentach. Wyjaśnił zgromadzonym, czym były talenty w Starożytności, przypomniał również refleksje Erazma z Rotterdamu, który rozumiał nowotestamentowy talent jako umiejętność, szczególny dar i predyspozycje. Praca katechety nie ogranicza się jedynie do pracy w szkole. Wiem, że znacie młodych ludzi, ich rodziców i różne sytuacje rodzinne. Dzięki dobremu słowu nauczyciel może sprawić, że dziecko i jego rodzice na nowo zaczną poszukiwać talentu chrztu św, talentu wiary chrześcijańskiej. Niech ten rok katechetyczny będzie dla Was wszystkich owocny i da Wam wiele satysfakcji. Nie zrażajcie się również przeciwnościami, bo od samego początku, kiedy Kościół istnieje, zawsze Ewangelia będzie miała swoich przeciwników. Waszym zadaniem jest iść przez świat i siać ziarno, nie zatrzymując się na cierniach i betonie. Po prostu siać ­ – tymi słowami zakończył swoją homilię Mszy inaugurującej nowy rok katechetyczny biskup Janusz Stepnowski.

Po Mszy świętej katecheci wzięli udział w wykładzie i panelu dyskusyjnym poświęconym aspiracjom życiowym uczniów, rodziców i nauczycieli. Spotkanie poprowadził ksiądz Dariusz Tułowiecki, socjolog z Wydziału Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie , podejmujący w swoich badaniach między innymi problematykę religijności młodzieży oraz moralności. Aspiracje to nic innego jak plan na życie, nasz pomysł. Jego jakość zależy od tego, co charakteryzuje danego człowieka. Czy jest pewny siebie? Czy daje sobie prawo do decydowania w pełni o swoim życiu? Warto podkreślić, że plany życiowe mogą być realistyczne, zawyżone lub zaniżone. Ktoś, kto zwyczajnie nie ma zdolności do nauki języków, nie będzie poliglotą pracującym jako tłumacz w Parlamencie Europejskim. Chodzi o to, aby rozpoznać swoje możliwości, na ich podstawie budować scenariusz życia, powołanie.

Duchowny podkreślił również, że aspiracje dziecięce kształtowane są znacznej mierze w domu rodzinnym. To pierwsza kuźnia, w której małe dziecko odkrywa talenty, nabywa umiejętności, a z czasem rozpoczyna snucie pierwszych planów. Rodzice są mentorami tego procesu, choć nie powinni „programować” dziecka do spełniania ich prywatnych ambicji. Kompletnie nie tędy droga – podkreślał wielokrotnie ks Dariusz Tułowiecki.

Podczas spotkania poruszona została również kwestia udziału katechetów w procesie rozwijania aspiracji młodego człowieka. Zwrócono uwagę, aby uwzględnić indywiduum dziecka, które bez względu na wpływ środowiska szkolnego i rodzinnego stanowi pewną odrębność. Pierwsza i najważniejsza rzecz to miłość – podkreśla Anna Domurat, katecheta ciepły i serdeczny gest, spojrzenie, życzliwość. Dzięki niej powoli i stopniowo możemy wchodzić w wymiar duchowy.

W diecezji łomżyńskiej posługę pełni blisko 500 katechetów. Realizują oni swoje zadania w ramach tzw. misji kanonicznej, Jest to formalne, pisemne uprawnienie do nauczania religii w konkretnej placówce zgodnie z doktryną Kościoła Katolickiego. W Polsce konieczność posiadania przez katechetę misji kanonicznej wynika z konkordatu, zaś kodeks prawa kanonicznego wyraźnie wskazuję biskupa ordynariusza jako osobę decydującą o jej udzieleniu lub cofnięciu. Kościół daje mi w ten sposób pozwolenie na głoszenie Słowa Bożego w szkole, aby wpisać niesienie Ewangelii w rzeczywistość szkolną. Misja kanoniczna w pewien sposób stanowi przedłużenie działalności apostolskiej. Niesiemy Słowo Boga. Trzeba pamiętać, że każdy nauczyciel stanowi pewnego rodzaju wzór wychowawczy, ale katecheta jest dodatkowo świadkiem wiary. Jego działalność w szkole dotyka zatem najważniejszej rzeczywistości młodego człowieka, rzeczywistości zbawienia – mówi Bogumiła Rzepnicka, katecheta w II Liceum Ogólnokształcącym w Łomży.

W diecezji łomżyńskiej pracę katechetów świeckich i duchownych koordynuje Wydział Nauczania i Wychowania Katolickiego Łomżyńskiej Kurii Diecezjalnej. Jego przewodniczącym jest ks dr Zbigniew Pyskło, związany również z Komisją Stypendialną Papieskiego Dzieła Nowego Tysiąclecia i Zespołem ds. Nowej Ewangelizacji, również dyrektor Katolickiej Bursy Szkolnej w Łomży. Katecheza jest niesieniem Dobrej Nowiny młodemu człowiekowi. Nie stanowi zatem żadnej przesady stwierdzenie, że każdy katecheta jest współpracownikiem biskupa ordynariusza. Stoimy na progu nowej podstawy programowej i cały czas potrzebujemy umocnienia ze strony Kościoła, który jednoczy nas konkretnym słowem pasterskim naszego biskupa. Jest również jasnym drogowskazem, na co mamy położyć nacisk – podsumowuje ks dr Zbigniew Pyskło.

PD
Strona 1 z 38

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png