ks. Tomasz Trzaska

poniedziałek, 16 październik 2017 18:47

99. rok seminaryjny rozpoczęty!

Wyższe Seminarium Duchowne im. Papieża Jana Pawła II w Łomży zainaugurowało  99 rok akademicki. Uroczystą Mszą św. w kaplicy seminaryjnej pod przewodnictwem  bp Janusza Stepnowskiego z udziałem bp Tadeusza Bronakowskiego, bp seniora Stanisława Stefanka, oraz licznym gronem kapłanów, łomżyńscy alumni rozpoczęli kolejny czas pracy formacyjnej.

Biskup Janusz Stepnowski w słowie na rozpoczęcie Eucharystii zwrócił się do licznie przybyłych kapłanów, oraz zaproszonych gości z prośbą o modlitwę o nowe powołania do Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży.

Chciałem prosić o wytężoną modlitwę, aby Pan Bóg powoływał młodych ludzi do swojej służby i aby ci, których Bóg powołuje, nie bali się odpowiedzieć na jego wezwanie – mówił bp Stepnowski.

Temat powołania bp Janusz kontynuował podczas homilii, odwołując się do proroka Jonasza. Jonasz był człowiekiem powołanym, aby pójść i głosić nawrócenie Niniwy, jednak uciekał od swojego powołania. Możemy uciekać od swojego powołania, ale Bóg w pewnym momencie znowu się nam ukaże i pokaże do czego jesteśmy powołani. Ostatecznie Jonasz poddał się powołaniu, i temu celowi jaki Bóg wyznaczył. I wam bracia kontynuował bp Stepnowski zwracając się do kleryków I roku – Bóg pokazuje cel życia, jest to chrystusowe kapłaństwo.

Po Mszy św. alumni, wykładowcy oraz zaroszeni goście zgromadzili się w auli Jana Pawła II, gdzie odbyła się sesja inauguracyjna.

Jako pierwszy głos zabrał rektor łomżyńskiego seminarium ks. prałat dr Jarosław Kotowski, który nawiązał do obrazu trzech drzwi przywołanych przez papieża Franciszka, przez które będą wchodzić seminarzyści

Pierwsze drzwi to poznanie Jezusa, czyli teologia, która też jest studiowana na kolanach i tego uczą nas święci i wielcy teologowie. Drugie drzwi to radość celebracji, czyli wspólna modlitwa kościoła, gdzie my wszyscy uczymy się takiego bycia razem przed Bogiem i stajemy się kościołem. Trzecie drzwi to jest naśladowanie Jezusa, czyli świadectwo życia,  poznanie Jezusa poprzez czytanie Ewangelii i pójście za nim ponieważ od niego otrzymujemy misję i jeżeli od niego otrzymujemy misję, to jesteśmy wezwani do naśladowania – mówił ksiądz rektor Jarosław Kotowski. 

Kończąc ksiądz rektor życzył alumnom, aby ten rozpoczynający się nowy rok akademicki był przez nich dobrze wykorzystany, a także aby właśnie wchodzili przez te troje drzwi i na tym oparli swoją formację w seminarium.

Następnie głos zabrał wicerektor WSD w Łomży ks. prał. dr Zbigniew Skuza, który przedstawił zgromadzonym sprawozdanie z działalności Seminarium w poprzednim roku akademickim.

Po wysłuchaniu wszystkich wystąpień dla alumnów pierwszego roku nadszedł moment uroczystego ślubowania, a następnie wręczenia indeksów.

W poczet alumnów Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży zostali włączeni: Hubert Jechna z par. Lubiel Nowy, Tomasz Konopko  z par. Św. Jana Chrzciciela w Wysokiem Mazowieckiem, Damian Mróz z par. Rząśnik, Andrzej Skarżyński z par. Św. Józefa w Zambrowie, Patryk Wolanowski z par. Stawiski, Józef Zając  z par. Dobrzyjałowo,Sławomir Zięba z par. Lubiel Nowy.

Po uroczystej immatrykulacji wykład inauguracyjny nt. „W kręgu współczesnych zmagań o duszę świata” wygłosił ks. prof. dr hab. Henryk Seweryniak

W Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży rok akademicki rozpoczęło 45 alumnów, w tym 7 na pierwszym roku.
 
W diecezji łomżyńskiej zmienia się sposób przygotowania narzeczonych do małżeństwa. Będzie on obejmował więcej spotkań, ale też da możliwość wyboru formy przygotowania. Najdłuższe będzie trwać kilka miesięcy, najkrótsze, nadzwyczajne – 4 dni. Zmiany właśnie weszły w życie. 

O tym, jak będzie wyglądał nowy system przygotowania do małżeństwa mówił w piątek, na antenie Radia Nadzieja, w programie #PołudnioweEspresso ks. Jacek Kotowski, diecezjalny duszpasterz rodzin i inicjator nowego programu.

W rozmowie z ks. Tomaszem Trzaską duszpasterz rodzin zaznaczył, że nie chodzi o to, aby narzeczonym utrudnić przygotowanie do sakramentu małżeństwa. Chcemy pokazać im, że wielu kryzysów i trudności nie muszą przeżywać na własnej skórze. Jest wiele spraw i problemów, którym można zaradzić dobrym przygotowaniem do tego wydarzenia. Jest też bardzo wiele piękna, które trzeba w małżeństwie odkryć. O to chodzi w tym nowym programie – mówi ks. Jacek. 

W programie spotkań będą zarówno tematy dotyczące życia małżeńskiego, rodzinnego, psychologii, radzenia sobie ze stresem i konfliktami. Pokażemy wartość rozmowy w małżeństwie, mówienia o swoich emocjach. Nie zabraknie też oczywiście elementów duchowych – dodaje duszpasterz.

W drugiej części rozmowy księża odnieśli się do niezwykle trudnego problemu, jakim jest utrata dziecka przed narodzeniem. Dziś w Wyszkowie odbywa się pogrzeb dzieci utraconych. W sobotę w innych miastach, w niektórych są to już kolejne tego typu nabożeństwa.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy w portalu wZasięgu.pl

czwartek, 12 październik 2017 08:45

Niebawem wyjątkowe oratorium pro-life w Zambrowie

 Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Łomżyńskiej wraz z Diecezjalnym Radiem Nadzieja 103,6 FM i Parafią Ducha Świętego w Zambrowie zapraszają na Koncert – Oratorium „Cztery Pory Życia Pro – life”.

Oratorium „4 Pory Życia – Pro life” powstało w Pelplinie w trosce o ukazanie wartości człowieka i jego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.   Kompozycja została napisana przez młodzież i studentów z zespołów  “Na cały Głos” z Pelplina, który działa przy diecezjalnym Radiu Głos oraz “Nieboskłonni” z Tczewa, który działa przy parafii  św. Maksymiliana Kolbego.  

Oratorium zawiera 13 autorskich utworów mówiących o życiu człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Aby atrakcyjnie ukazać piosenki wpisano je w cztery pory roku. W ten sposób tworząc kompozycję starano się ukazać istotne chwile z życia każdego człowieka. A oto tytuły powstałych utworów: Zima (Poczęcie, Ocalenie, Narodziny); Wiosna (Kobieta, Mężczyzna, Przyjaźń); Lato (Zakochanie, Rodzina, Modlitwa małżonków); Jesień (Starość, Cierpienie, Śmierć ) i finałowe Zmartwychwstanie. 

Nad kompozycją młodzież pracowała przez jeden rok. Najpierw powstały teksty piosenek, nad którymi młodzi autorzy spędzili bardzo dużo czasu, szukając inspiracji w  Piśmie Świętym, żywotach świętych oraz poezji. Nie mniej pracochłonne było skomponowanie muzyki. Po kilku miesiącach pracy edytorskiej rozpoczęły się próby chóru oraz zespołu muzycznego. Nad wspólnym projektem pracowało 50 osób. Prapremiera autorskiej kompozycji Oratorium „4 Pory Życia Pro life” miała miejsce 23 listopada 2013 r. w  Bazylice katedralnej w Pelplinie.  

Oratorium „4 Pory Życia – Pro life” jest kompozycją, która może zainteresować każdego człowieka bez względu na wiek, status społeczny czy wiarę. Może zainspirować do życia według wartości chrześcijańskich, których celem jest życie wieczne. 

28 października 2017 r. o godzinie 19:00 koncert ten odbędzie się w Zambrowie w Parafii pw. Ducha Świętego przy ulicy Papieża Jana Pawła II nr 1. Będzie to okazja do podziekowania Prezydentom i Burmistrzom ośmiu miast naszej Diecezji, które specjalną uchwałą – poprzez ekonomię i prawo a także procedury szpitalne, zabezpieczyły godność dzieci zmarłych przed narodzeniem. Te miasta mają też Grób Dziecka Utraconego. Podczas koncertu Biskup Tadeusz Bronakowski w obecności Dyrektora krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin wręczy statuetki “Anioł Życia” włodarzom Miast.

Koncert odbędzie się w sobotę, 28 października 2017 roku, o godz. 19.00 w kościele pw. Ducha Świętego w Zambrowie, w miesiącu w którym obchodzimy Dzień Dziecka Utraconego.

Na koncert może przyjść każdy. Wstęp wolny.
 
Joanna Ekstowicz

 
Po 33 latach, od wmurowania kamienia węgielnego, parafia w Starym Skarżynie doczekała się poświęcenia kościoła. W niedzielę 8 października br. biskup łomżyński Janusz Stepnowski dokonał poświęcenia kościoła parafialnego pw. św. Maksymiliana Marii Kolbe w Starym Skarżynie.

Biskup Janusz Stepnowski w swoim słowie przypomniał historię parafii. Jej początki sięgają roku 1973, kiedy to przy tymczasowej murowanej kaplicy, mieszczącej się w dawnej remizie strażackiej, ustanowiono samodzielny ośrodek duszpasterski. Na erygowanie parafii wierni musieli poczekać do 1 stycznia 1995 r., kiedy to ordynariusz łomżyński Juliusz Paetz erygował parafię pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego.

Wcześniej jednak podjęli trud budowy świątyni, którą z wielkim zaangażowaniem, pod przewodnictwem swojego duszpasterza ks. Stefana Karpińskiego, wznieśli w ciągu czterech lat. Zakończeniem etapu budowy była uroczystość pobłogosławienia kościoła przez bp. Juliusza Paetza 29 czerwca 1988 r. Od tego czasu rozpoczął się okres wyposażania kościoła i przygotowania do konsekracji.

To przez lata, na fundamencie waszej wiary, na fundamencie Chrystusa, kapłani wraz z wami podejmowali tworzenie tego ośrodka. Mimo, że wasza parafia nie jest wielką parafią, ale był to wysiłek wielu lat pracy kapłanów, waszego poświęcenia i waszej fizycznej pracy, aby ta świątynia była na tym terenie – mówił biskup Janusz Stepnowski.

Już na początku liturgii biskup Stepnowski dokonał poświęcenia ołtarza, ścian świątyni, wiernych, jak również poświęcił nowo wybudowaną grotę przy kościele, dedykowaną Matce Bożej Fatimskiej.

Po homilii kanclerz kurii ks. Artur Szurawski odczytał dokument, mówiący o poświęceniu świątyni oraz ołtarza. Podpisy na nim złożyli między innymi biskup Janusz Stepnowski, proboszcz parafii ks. Jarosław Filochowski oraz zaproszeni kapłani, przedstawiciele władz i wierni. Dokument sporządzono w trzech egzemplarzach. Jeden z nich włożono pod mensę ołtarza, a dwa pozostałe trafią do archiwów parafii i kurii.

Następnie, po odmówieniu Litanii do wszystkich świętych, biskup Janusz dokonał namaszczenia Świętym Krzyżmem ołtarza i czterech oznaczonych miejsc na ścianach świątyni. Po rytuale namaszczenia nastąpiło okadzenie ołtarza, ścian i wiernych, a proboszcz parafii zapalił świece na ołtarzu oraz w czterech miejscach namaszczenia. Przykryto też obrusem ołtarz, a cała świątynia została oświetlona i rozpoczęła się liturgia eucharystyczna.

Na zakończenie Mszy św. słowa podziękowania za poświęcenie kościoła biskupowi Januszowi złożyli małżonkowie, którzy mówili, iż dzisiejsza uroczystość jest powodem do dziękczynienia, ale też wezwaniem do modlitwy i nawrócenia.

Podziękowania za poświęcenie kościoła złożył też proboszcz parafii ks. Jarosław Filochowski, który dziękował: biskupowi łomżyńskiemu za akt poświecenia a swoim poprzednikom za trud budowy i wyposażania kościoła. Widać je w kamieniu, drewnie, ale przede wszystkim w sercach i duszach tego żywego Kościoła wdzięcznych wam parafian – mówił ks. Filochowski.

Podziękował też swoim parafianom.

Nie byłoby tego kościoła bez chęci, samozaparcia, ofiarności, pracy i zdolności poświęcenia tu mieszkających. To wy, parafianie, zbudowaliście ten kościół. Ogromne słowa wdzięczności dla projektantów, mistrzów, majstrów różnych specjalizacji. Dziękuję za wasz, drodzy parafianie, wielki trud i ogrom pracy, który włożyliście i nieustannie nadal wkładacie, by ten Boży dom lśnił blaskiem piękna, które jest odbiciem piękna modlitwy czystych serc – dziękował ksiądz proboszcz.

Uroczystość poświecenia kościoła w Starym Skarżynie miała szczególnie podniosły charakter, dzięki posłudze muzycznej Chóru Salezjańskiej Szkoły Muzycznej w Lutomiersku, pod dyrekcją ks. dra hab. Kazimierza Dąbrowskiego, pochodzącego z parafii w Skarżynie.

Na zakończenie Eucharystii biskup Janusz Stepnowski udzielił uroczystego błogosławieństwa zebranym, a następnie, przez nałożenie rąk, pobłogosławił wszystkie dzieci.  

Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii

Joanna Ekstowicz (wZasięgu.pl)

 Kościół przygotowuje się do przyszłorocznego zgromadzenia synodu biskupów o młodzieży. W dniach od 11 do 15 września br. w Rzymie odbyło się Międzynarodowe Seminarium nt. „Kondycji młodych w Kościele”. Spotkanie zgromadziło biskupów, ekspertów, animatorów i młodzież z całego świata. Polską młodzież podczas tego spotkania reprezentowała Dorota Andrzejewska, animatorka Ruchu Światło-Życie, z którą po powrocie z Rzymu rozmawiała Joanna Ekstowicz.

Jak to się stało, że ty, animatorka Ruchu Światło-Życie Diecezji Łomżyńskiej, znalazłaś się w Rzymie?

– Sama do końca nie wiem, jak tam się znalazłam. Trochę przez oazę – informacja przyszła do nas do diecezji, że potrzeba takiej osoby, która będzie reprezentować naszą młodzież, więc z racji tego, że ks. Dariusz Niewiński, moderator diecezjalny ruchu, jest też duszpasterzem młodzieży, zadzwonił do mnie. I tak trafiłam do Rzymu. Co ciekawe, to większość z tych osób młodych, które na tym spotkaniu były, trafiły tam właściwie nieprzygotowane. Było nas 20 osób i, pomijając kilka wyjątków, np. mnie, to większość osób była w trakcie spotkania w kwietniu, które podsumowywało Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, a później przygotowywało do spotkania w Panamie. I oni byli bardzo zaskoczeni, gdy w czerwcu dostali e-maila z zaproszeniem „Znowu przyjedź do Rzymu”. Dla osób z Europy nie było to może takie dziwne, ale była tam osoba z Australii, dla której być w Rzymie podczas 2 miesięcy dwa razy i to jeszcze w Watykanie, to bardzo ciekawe doświadczenie.

Ile osób brało udział w tym seminarium, bo jak rozumiem, młodzież była tylko jedną z grup?

– Tak, zgadza się, ogólnie było ok. 100 osób i pierwotnie było założenie takie, że będzie to spotkanie dla różnych ekspertów, profesorów z różnych dziedzin, które dotyczą życia młodych, księży i sióstr zakonnych…

Ale bez młodych?

– Tak, i wtedy ktoś stwierdził, że skoro ma to być synod o młodzieży, to wypadałoby, żeby ta młodzież tam się zjawiła, I tak te 20 osób, z różnych stron świata, większość z Europy, ale też z Ameryki Łacińskiej, Afryki, Azji, czy Australii, pojawiło się, by dać ten głos młodzieży. Co ciekawe, dla mnie takim standardem, jeśli mam w głowie słowo „ludzie młodzi”, to jest wiek liceum, studia, później zakładamy rodziny, więc już nie myślimy raczej o młodzieży…

To już starsza młodzież….

– Tak, młodzi dorośli. Tutaj natomiast te widełki, których dotyczyć będzie synod, to wiek 16-30. I ja, mając 23 lata, byłam tam najmłodszą osobą, co też było bardzo ciekawym doświadczeniem.

Jak wyglądały wasze spotkania? Jak wyglądało to międzynarodowe seminarium?

– Zasadniczo mieliśmy w ciągu dnia 2 sesje. Każda z nich zaczynała się wprowadzeniem biblijnym w dany temat, bo każda z sesji miała określony punkt, temat, który łączył wszystkie te elementy. To były: tożsamość, praca, emigracja, technologie, kwestie związane z wiarą, zaangażowanie społeczne, polityczne. Chodziło o to, by dotykać problemów nie tylko młodych osób, będących w Kościele, lecz także tych, które są poza Kościołem i możemy je przez jakieś działania przyciągnąć do Boga. Sesja tematyczna składała się z wprowadzenia biblijnego, dwóch wykładów ekspertów międzynarodowych, zazwyczaj profesorów socjologów, psychologów, teologów. Oni te tematy przybliżali. Później odbywała się krótka dyskusja na forum całego seminarium, 100 osób, a następnie dzieliliśmy się na grupy. Te grupy były stałe, językowe: włoskojęzyczne, francusko-, hiszpańsko- i anglojęzyczne. Grupy składały się mniej więcej z 10 osób, zarówno z profesorów, jak i z młodzieży, dlatego to było interesujące doświadczenie, że można było ze sobą porozmawiać międzypokoleniowo. Po każdej sesji była 1,5-godzinna dyskusja na temat tego, co my sądzimy, jakie są doświadczenia w naszych krajach, co Kościół powinien odpowiedzieć w związku z tą omawianą kwestią. Później była przerwa i drugi blok. I tak przez pięć dni.

To była dość intensywna praca. Czy mieliście czas choćby na zwiedzanie Rzymu?

– Niestety nie. Całe seminarium kończyło się w piątek koło południa, więc był to jedyny czas na zwiedzanie. Rano udało się nam dostać do Bazyliki św. Piotra, żeby uczestniczyć we Mszy św. Zajęcia podczas seminarium były tak intensywne, że kiedy kończyły się wieczorem, to nie było siły na wyjście i zwiedzanie.

A czy podczas tego seminarium było coś, co cię zaskoczyło?

– Na pewno otwartość na siebie nawzajem. Profesorów i ekspertów bardzo interesowała nasza opinia. Chcieli usłyszeć, co my mamy na dany temat do powiedzenia. Moja grupa składał się z salezjanina z Indii, profesora austriackiego, który pracuje w Rzymie, argentyńskiego księdza, który również pracuje w Watykanie, profesora z seminarium jezuickiego z Kongo, a więc z osób bardzo wykształconych, które dobrze znają się na tych tematach i kiedy ktoś z nas, tych młodych osób, za bardzo się nie odzywał, to oni wręcz namawiali, by podzielić się tym, jak to wygląda w naszym kraju. Zdecydowanie nie dało się siedzieć cicho, nawet, gdybym chciała. Jedna z rzeczy, które najbardziej wybrzmiały w czasie tego spotkania, to było to, żeby słuchać młodzieży, żeby nie było podejścia: jesteśmy Kościołem, przyjdźcie do nas, wtedy my coś wam powiemy, tylko: my chcemy do was wyjść, my chcemy was słuchać, tam, gdzie wy jesteście i dopiero, gdy się poznamy, gdy się dowiecie, że jesteśmy „normalni”, to dopiero będziemy mówić wam o Bogu. Przede wszystkim słuchanie i autentyczność.

Jesteś zaangażowana od wielu lat w Ruch Światło-Życie, jesteś animatorką, masz na swojej piersi krzyż animatorski. To znak animatora, który skończył pewien etap formacji w Ruchu Światło-Życie. Czy przydała ci się ta wiedza i doświadczenie animatora?

– Zdecydowanie tak, bo mówiliśmy na tematy, związane z młodzieżą, może niekoniecznie bardzo religijne. Będąc na oazie i pracując tam z młodzieżą, dotyka się sfer czysto ludzkich. Doświadczenie tego, jak możemy pracować z młodymi ludźmi, jak do nich podchodzić, jak możemy do nich wychodzić i nawiązywać relacje i budować zaufanie, dla mnie było bardzo potrzebne i niezbędne. Przede wszystkim tu, w tym ruchu, w Oazie, ja dostałam swoją wiarę i mogłam ją tam wykorzystywać, nawet podczas prowadzenia modlitw, bo coś takiego w naszej grupie też się zdarzało. To też było bardzo ciekawym doświadczeniem – prowadzenie modlitwy po angielsku…

Nie zdarzało ci się to do tej pory?

– Nie, to był mój pierwszy raz, tak samo śpiewanie po angielsku psalmu na Mszy św. To było takie drobne doświadczenie, ale miłe, pokazujące, że tutaj, w oazie, mamy porządną formacje. Jestem przyzwyczajona, że jak mamy wspólną Eucharystię, to nie ma problemu, żeby był ministrant, żeby ktoś przeczytał czytanie, zaśpiewał psalm, bo to jest dla nas naturalne, że chcemy zadbać o naszą wspólną liturgię. Natomiast to było dla mnie takim szokiem, że może nikt nie chce, nie umie. Wiele osób pytało o mój krzyż animatorki. I próbowałam wytłumaczyć, o co chodzi, opowiadałam o tym, czym zajmuje się nasz ruch, to widziałam, że oni byli w szoku, że to jest takie pełne, że właściwie co by nie wymyślić, to wszystko tam jest.

Mieliście okazję dzielić się swoimi doświadczeniami w gronie młodych. Czy młodzież polska różni się od tej z innych krajów Europy czy świata?

– Wydaje mi się, że nam się jednak jeszcze trochę chce. Może jest to kwestia tego, że wszystkie trendy społeczne idą do nas z jakimś opóźnieniem. I u nas w Kościele jest jeszcze dużo osób. Podczas ostatniej sesji seminarium mieliśmy tylko czas dla nas, dla młodych, żeby każdy mógł wyjść, powiedzieć coś o swoim kraju, o doświadczeniu pracy z młodzieżą. Podzieliliśmy się na, powiedzmy, rejony geograficzne, więc ja z Ukrainką, kiedy omawiałyśmy kwestie Europy Wschodniej, to mówiłyśmy, że możemy być szczęśliwi, bo mamy jeszcze osoby w kościele, kościoły są pełne, na Mszach św. jest zawsze dużo ludzi, ale brakuje takiej zwykłej relacji. Takiej, że to nie jest tradycja, że ja idę do kościoła, bo tak mi mówiła mama, tak mi mówiła babcia, tylko mam faktycznie żywą relację z Bogiem i to jest coś, czego może zaczyna brakować, ale jest jeszcze potencjał, są ludzie, którzy chcą się spotykać, chcą coś robić, razem przebywać, spędzać razem czas. I wydaje mi się, że to jest to, co powinniśmy wykorzystać, bo w wielu krajach jest tak, że tych młodych już nie ma i trzeba ich szukać, a my mamy ich jeszcze na wyciągnięcie ręki. Nie jest u nas jeszcze tak źle, ale wydaje mi się, że może być źle, więc to jest takie wyzwanie dla polskiego Kościoła, żeby przeciwdziałać takiej sytuacji, jaka jest teraz na zachodzie Europy.

A z czym wracasz do Polski po tym seminarium? Masz za sobą jakieś doświadczenia, przemyślenia, co przywiozłaś z tego seminarium dla siebie i dla ruchu, dla młodzieży, nie tylko w diecezji łomżyńskiej, lecz także w Polsce?

– To, o czym mówiłam – słuchanie i autentyczność. To było takie ważne, żeby nie czekać. Wiele razy przez całe to seminarium przewijał się taki cytat ze św. Jana Bosko, że nie wystarczy kochać młodych, aby ich przyciągnąć, tylko trzeba kochać to, co oni kochają. I wydaje mi się, że to powinno być hasłem dla właściwie wszystkich ruchów, stowarzyszeń, czy ośrodków, które pracują z młodzieżą, żeby nie czekać na nich, tylko wychodzić tam, gdzie oni są, przyciągać przez różnorakie aktywności – taniec, muzykę, teatr. I później, kiedy ci młodzi nam zaufają i poczują się bezpiecznie, to wtedy dopiero mówić im o Boga, bo takie nachalne „Bóg cię kocha” raczej już nie skutkuje. A z takich może z jednaj strony drobniejszych rzeczy, to całe to seminarium było bardzo intensywne. Każdy był zmęczony i kiedy w środę zebraliśmy się, w gronie młodych osób, żeby przedyskutować i nagrać nasze krótkie wypowiedzi, aby później złożyć je w film – w którym chcieliśmy powiedzieć: „jeśli masz minutę do powiedzenia czegoś do ojców synodu, to co byś im powiedział” – to całe to ustalanie rzeczy, które chcieliśmy zrobić, było bardzo napięte. Może nie było kłótni, ale było ogromne napięcie, które bardzo mocno dawało się odczuć i to powodowało ogromną trudność. Następnego dnia, kiedy wieczorem poszliśmy na spacer po mieście, popatrzeć, odpocząć, to jedna z osób, która był w Krakowie na Światowych Dniach Młodzieży, powiedziała, że jest w Polsce taki taniec „belgijka”, i może pokazałabym im, jak ją tańczyć.

Taniec, który jest na oazach powszechnie bardzo znany, tak iż czasami już nie chce się go tańczyć, dla nich był czymś nowym. Zaczęliśmy go tańczyć na placu w Rzymie, dołączyły do nas kolejne osoby, turyści i to nam dało takiego „luzu”. A przecież to jest coś, co my na oazach robimy zawsze jako wieczór pogodny. Moment, gdzie po całym intensywnym dniu modlitwy, pracy nad sobą, dyskusji, możemy odreagować.

I faktycznie, kiedy następnego dnia wróciliśmy do przygotowania prezentacji, nie było żadnego problemu, żeby coś ustalić. A nawet rzeczy wcześniej nieustalone nie były źródłem zdenerwowania, nie było napięcia, że coś nie wyjdzie. Wystarczył ten jeden wieczór, kiedy mogliśmy odreagować i było inne podejście. I dla mnie, i dla oazy, i dla, myślę, innych ruchów i jakichkolwiek spotkań, gdzie są młode osoby, to powinno być istotne, że nie tylko modlitwa, nie tylko medytacja, praca nad sobą, ale ten moment odprężenia, zabawy, bo to jest mega istotne.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 
piątek, 06 październik 2017 15:16

Różaniec do Granic. Wywiad z Leszkiem Dokowiczem

O inicjatywie Różańca do Granic, sposobach jego odmawiania, punktach modlitewnych i innych Katarzyna Mackiewicz rozmawia z Lechem Dokowiczem – organizatorem modlitwy na granicach naszego państwa.

Skąd wziął się pomysł na odmawianie różańca w kościołach znajdujących się właśnie przy granicach naszego kraju?

– W zeszłym roku zaprosiliśmy Polaków do wzięcia udziału w wydarzeniu o nazwie Wielka Pokuta. Duch Boży zadziałał tak potężnie, że 15 października 2016 roku na Jasną Górę przyjechało ponad 150 tysięcy ludzi. Tłum był tak gęsty, że w niektórych miejscach nie dało się przejść przez jasnogórski plac. Po tym wydarzeniu otrzymaliśmy setki maili i przeprowadziliśmy wiele rozmów. Ludzie mówili, że wydarzyło się coś absolutnie niezwykłego, że nie zapomną tego dnia do końca życia, dziękowali Panu Bogu i uwielbiali Go za to, że dał Polsce taki dzień. Mówili też, że powinniśmy podobne dzieła wcielać w życie, bo są w obecnym czasie bardzo potrzebne. Na początku rozważaliśmy jakąś formę dalszych działań pokutnych, ale Pan Bóg ciągle na nowo zaskakuje. Tym razem objawiło się Jego działanie poprzez natchnienie do uczynienia kolejnego kroku, którym miał być „Różaniec do Granic”. To wszystko jest też bardzo logiczne. Jeżeli przyjrzeć się najważniejszym uznanym objawieniom Maryjnym, to przy całym bogactwie tego przekazu są zawsze dwa niezmienne elementy: prośba o pokutę i modlitwę różańcową. Tak było między innymi 140 lat temu w Gietrzwałdzie i 40 lat później w Fatimie. To, co się wydarzyło na Jasnej Górze w październiku ubiegłego roku, było odpowiedzią na pierwszą z tych próśb, więc teraz czas na kolejny krok – wielką narodową modlitwę na granicach kraju. 7 października, w święto Matki Bożej Różańcowe, w przededniu 100. rocznicy zakończenia objawień fatimskich, zapraszamy Polaków, aby stanęli w wielkiej narodowej modlitwie wzdłuż granic Polski i w jednym czasie odmówili cały różaniec.

Kto jest pomysłodawcą tego przedsięwzięcia?

– Jest nim fundacja Solo Dios Basta, ta sama, która w ubiegłym roku przygotowała Wielką Pokutę.

Czy może nam pan przybliżyć jej działalność?

– Fundacja Solo Dios Basta powstała w czerwcu 2015 roku z inicjatywy grupy świeckich ewangelizatorów, rekolekcjonistów i filmowców. Jej członkowie pragną mówić o Jezusie Chrystusie, który pozwala narodzić się na nowo, o Chrystusie, który uwalnia, uzdrawia, leczy zranione serca, przeprowadza ze śmierci do życia; o Chrystusie, który całkowicie przemienia ludzkie życie, o Chrystusie, którego może spotkać każdy, bo każdy jest dzieckiem Boga! Chcą głosić dobrą nowinę o Zbawieniu wszystkim młodym, poszukującym, chorym, zagubionym, zniewolonym, tym, którzy nie mają już nadziei.

Czym jest inicjatywa Różaniec do Granic?

– Jest to modlitwa o ratowanie dusz. Według oficjalnych danych około 35-40 procent Polaków bierze udział w niedzielnej Mszy Świętej. Jednak sam udział w niedzielnej Eucharystii wcale nie jest gwarancją zbawienia. Ilu ludzi nie spowiada się i nie przyjmuje Ciała Pańskiego miesiącami, ilu przyjmuje Komunię Świętą świętokradczo? Ale nawet gdybyśmy przyjęli, że wszyscy z tych 35-40 procent ludzi po śmierci maszerują równymi czwórkami, prosto do nieba, to pozostałe 60-65 procent żyje i umiera w grzechach. A więc ich życiu zagraża bardzo realnie wieczne potępienie. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda poza granicami naszego kraju. W wielu narodach odsetek ludzi, którzy mają osobową relację z Panem Bogiem, nie przekracza kilku procent. Inaczej mówiąc, żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba. Oprócz tego wielu analityków grozi nam wojną ze wschodu, równolegle mamy do czynienia z ekspansją islamu i deprawacją, które przychodzą z zachodu oraz z wewnętrznym zamieszaniem i brakiem jedności w naszym kraju. Dlatego ludzie wierzący nie mogą pozostać bierni, muszą walczyć w intencji nawrócenia świata tak, jak wskazuje nam to przez Maryję sam Wszechmogący – pokutą i różańcem. Rozumiejąc te niebezpieczeństwa i szanse, cały różaniec będziemy odmawiać w intencji nawrócenia i jedności Polaków oraz z intencją nawrócenia i pokoju dla świata.

Dlaczego modlić się będziemy akurat 7 października?

– Ponieważ jest to święto Matki Bożej Różańcowej. Poza tym dzień ten uprzedza bezpośrednio 100. rocznicę ostatniego objawienia w Fatimie.

W jaki sposób ów różaniec będzie odmawiany?

– W Różaniec do Granic zaangażowały się wszystkie 22 diecezje leżące wokół granic Polski. W tych diecezjach zostało wybranych 319 kościołów stacyjnych. Wierni są zaproszeni do tego, aby wybrać się do jednej z tych świątyń. Program zakłada, że o 10.30 odbędzie się konferencja, Msza Święta, a później wspólne przejście do punktów modlitwy, które zostały wyznaczone możliwie najbliżej fizycznej granicy kraju. Tam ludzie będą mogli się ustawić w linii i w ten sposób połączyć z innymi grupami. Nie wszędzie będzie to możliwe, ale na przykład na plaży jak najbardziej. Modlitwa różańcowa w całym kraju rozpocznie się o 14. Kończymy około 16. Wszystko jest tak pomyślane, by dało się wrócić do domu przed nocą, nawet jeśli niektórzy uczestnicy przyjadą z samego środka Polski.

Ile jest punktów modlitewnych? Co braliście pod uwagę, wyznaczając je?

– Jak już wcześniej wspomniałem, wybraliśmy 319 kościołów stacyjnych. Punkty są wyznaczone mniej więcej co kilometr wzdłuż całej granicy. Przy ich wyznaczaniu braliśmy pod uwagę przede wszystkim bezpieczeństwo i dostępność.

Czy każdy może włączyć się w Różaniec do Granic?

– Tak, każdy jest zaproszony do tej wielkiej narodowej modlitwy. Jeżeli jednak z jakichś względów nie można pojechać do któregoś z wyznaczonych kościołów stacyjnych, to zapraszamy do odmówienia różańca o 14. w łączności duchowej z nami.

W jaki sposób można się zapisać?

– Wszystkie informacje można znaleźć na stronie www.rozaniecdogranic.pl. Tam też można wybrać jeden z 319 kościołów stacyjnych i zadeklarować swój przyjazd, aby 7 października stanąć do wielkiej narodowej modlitwy różańcowej na granicach kraju.

W jaki sposób można wesprzeć inicjatywę?

Organizacja ogólnopolskiego przedsięwzięcia, jakim jest Różaniec do Granic, jest bardzo skomplikowana i kosztowna. Koszty te znacznie przerastają możliwości organizatorów. Dlatego można nas wesprzeć finansowo poprzez stronę wydarzenia, klikając w zakładkę „kontakt”.

Dziękuję za rozmowę.

CEM SpesMediaGroup (wzasiegu.pl) / fot. Fotolia
poniedziałek, 25 wrzesień 2017 11:58

Przeczytaj przesłanie Narodowego Kongresu Trzeźwości!

Zakończyły się Centralne Uroczystości Narodowego Kongresu Trzeźwości. W obradach wzięli udział przedstawiciele parlamentu, samorządów, ruchów trzeźwościowych, a także wszyscy ci, którym nie jest obca idea troski o trzeźwość narodu. Efektem wspólnych obrad jest przesłanie "Ku Trzeźwości Narodu", w którym zawarto troskę o polskie rodziny, młodzież i kolejne pokolenia. Zachęcamy do zapoznania się z przesłaniem.





Przesłanie Narodowego Kongresu Trzeźwości “Ku trzeźwości narodu”:

W dniach od 21-23 września br. w Warszawie, na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wielkiego orędownika trzeźwości, zgromadzili się na Narodowym Kongresie Trzeźwości delegaci z całej Polski, aby debatować o sprawach trzeźwości Narodu, które wynikają z troski o życie, o zbawienie nas, naszych sióstr i braci. To walka o być albo nie być polskiego narodu, który „albo będzie trzeźwy, albo nie będzie go wcale” (bł. ks. Bronisław Markiewicz).

Trzeźwość jest jednym z fundamentów życia osobistego, rodzinnego i narodowego. Jedynie ludzie trzeźwi mogą realizować swoje najpiękniejsze marzenia o miłości i radości, o życiu w harmonii z Bogiem, o założeniu trwałej i szczęśliwej rodziny, czy też o życiu kapłańskim lub zakonnym. Jedynie ludzie trzeźwi są w stanie żyć w wolności dzieci Bożych, w wolności do dobra i do stawania się świętymi, czyli coraz bardziej podobnymi do samego Boga.

Dzisiaj w Polsce mamy wielu sprzedawców fałszywych iluzji, jak przypomniał w liście skierowanym do uczestników Kongresu Papież Franciszek. To są ludzie cyniczni, którzy celowo rozpijają naród dla korzyści finansowych. To także proalkoholowa, pijana mniejszość, terroryzująca trzeźwą większość. Reklama napojów alkoholowych, a zwłaszcza ta, która złudnie łączy spożywanie napojów alkoholowych ze zdrowiem, sportem, szczęściem, czy „radosnym byciem razem”, to w rzeczywistości rodzaj toksycznej ideologii, która jest niedopuszczalna i powinna być zakazana, podobnie jak jest zakazana reklama wyrobów tytoniowych.

Latami w naszym kraju umacniała się szkodliwa obyczajowość wspierająca pijaństwo, tworząca swoisty społeczny system proalkoholowy, a więc społeczne przyzwolenie dla nadużywania alkoholu, a często wręcz przymuszanie do picia. Idzie za tym – niespotykana w innych krajach – dostępność alkoholu. Niezbędne jest więc fizyczne i ekonomiczne ograniczenie nadmiernej dostępności napojów alkoholowych.

Dzisiaj w Polsce wielu ludzi jest oszukanych także dlatego, że nie mają wystarczającej świadomości, jak poważne są zagrożenia alkoholowe w naszej Ojczyźnie. Prawda o niszczącej sile alkoholu, o niszczącym wpływie na małżeństwa i rodziny, na wychowanie młodego pokolenia, przestępczość, choroby ciała, psychiki i ducha, jest słabo rozpowszechniona. Wszystko to wzmacniają jeszcze szkodliwe mity: mit „upadku budżetu”, mit bezradności, mit braku narzędzi i rozwiązań tej sytuacji. W ostatnich latach zauważaliśmy przedziwny sojusz biernych elit społecznych i ludzi zarabiających na ludzkim nieszczęściu.

Spora część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego, że sięganie po alkohol przez znaczny odsetek nastolatków oraz nadużywanie alkoholu przez wielu dorosłych to nie przypadek czy jedynie skutek złej tradycji, lecz konsekwencja tego, że za mało cieszymy się życiem tu i teraz, że za mało okazujemy miłości naszym bliskim i że za mało miłości od nich przyjmujemy, że nie kierujemy się konsekwentnie słowami i czynami Jezusa, że nie troszczymy się najbardziej o to, by trwać w stanie łaski uświęcającej.

Narodowy Kongres Trzeźwości jest wyrazem troski o przyjęcie i zastosowanie powyższych prawd przez dorosłych i młodzież, a w konsekwencji szansą na przebudzenie społeczeństwa do aktywnej i wytrwałej troski o trzeźwość własną i swoich bliskich. Szczególna uwaga została zwrócona na konieczność abstynencji matek w stanie błogosławionym. Kongres jest publicznym, głośnym i stanowczym powiedzeniem, że nie ma miłości, szczęścia, rozwoju i dobrej przyszłości bez trzeźwości. Nie ma wolności bez trzeźwości.

W myśl hasła Kongresu: Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, państwa i samorządu, oczekujemy, że każda z wymienionych instytucji uczciwie podejmie to, co należy do jej podstawowych zadań.

Od księży i wiernych świeckich oczekujemy odnowionego wysiłku i wzmożonego zaangażowania w dziedzinie duszpasterstwa trzeźwości i budowania cnoty trzeźwości. Kard. Stefan Wyszyński stanowczo stwierdził, że „bez kapłanów abstynentów nie będzie trzeźwej Polski”. Prosimy zwłaszcza o wzmożoną modlitwę o trzeźwość, a także aktywizację grup i środowisk troszczących się o wychowanie dzieci i młodzieży w abstynencji, o porzucenie pijaństwa oraz o duchowe wspieranie osób wychodzących z alkoholizmu i ich współcierpiących rodzin.

Od katolickich małżonków i rodziców oczekujemy tego, że będą wiernie wypełniali złożoną przez siebie przysięgę, czyli będą wzajemnie okazywali sobie ofiarną i wierną miłość i że z miłością przyjmą i po katolicku wychowają swoje dzieci. To jest fundamentem trzeźwości dorosłych i zachowania abstynencji przez dzieci i młodzież.

Od Państwa oczekujemy doprecyzowania i ulepszenia prawa, by skuteczniej niż dotąd chronić dorosłych przed nadużywaniem alkoholu, a dzieci i młodzież chronić przed sięganiem po alkohol. Oczekujemy też większego zaangażowania osób w instytucjach państwowych na rzecz stanowczego i konsekwentnego wykorzystania możliwości, jakie stwarza polskie prawo.

Od pracowników samorządów oczekujemy bardziej skutecznego działania na rzecz dobra dzieci i młodzieży oraz dorosłych, a także wspierania rodziców. Szczególnie niepokojące i bolesne jest pobłażanie sprzedaży napojów alkoholowych osobom nieletnim i nietrzeźwym. Również konieczna jest bardziej zdecydowana pomoc dla tych, którzy cierpią z powodu problemów alkoholowych.

Nawet najlepsze prawo czy najbardziej profesjonalne programy profilaktyczne i terapeutyczne nie zadziałają „własną mocą”, czyli w sposób automatyczny. Potrzebni są ludzie, którzy – ofiarnie, mądrze i wytrwale kochając – podejmą służbę w tym zakresie.

Prosimy wszystkich ludzi dobrej woli – których nie brakuje w naszej Ojczyźnie – aby pamiętali, że jednym z najważniejszych obecnie przejawów miłości bliźniego jest troska o wychowanie w abstynencji młodego pokolenia oraz troska o skarb trzeźwości w odniesieniu do ludzi dorosłych. W Kościele, w rodzinach, we władzach państwowych i samorządowych mamy wiele osób kompetentnych, zatroskanych o trzeźwość narodu. Współpraca i integracja ich wysiłków jako owoc Kongresu ma szansę przyczynić się do powstania narodowej koalicji ludzi dobrej woli – małżonków i rodziców, księży, psychologów i pedagogów, polityków i samorządowców, ludzi kultury i mediów, Kościołów – na rzecz troski o trzeźwość naszego społeczeństwa. To będzie błogosławiony owoc Kongresu.

Kongres, a zwłaszcza przyjęty z satysfakcją projekt Narodowego Programu Trzeźwości i wynikające z niego proponowane działania pokongresowe mają przyczynić się do lepszego życia Polaków i do ratowania ich przed dramatycznymi skutkami nadużywania alkoholu, a zwłaszcza przed tragedią alkoholizmu i jego wyjątkowo bolesnymi konsekwencjami dla poszczególnych osób, ich rodzin i całego społeczeństwa. Trzeźwość Polaków była wielkim pragnieniem św. Jana Pawła II, największego z naszych rodaków. Włączamy się w ten apel Świętego Papieża.

Matka Boża objawiając się 140 lat temu w Gietrzwałdzie, prosiła między innymi o trzeźwość Polaków. Chcemy z nadzieją i wytrwałością podjąć to Jej wezwanie, a także wypełnić Jasnogórskie Śluby Narodu.

Uczestnicy Kongresu jako ambasadorowie trzeźwości, stanowczo przypominają, że wybiła godzina zmagań o wolność, że od krzewienia trzeźwości zależeć będzie przyszłość Ojczyzny oraz wszystkie ambitne plany społeczno-gospodarcze, ponieważ straty z tytułu nadużywania alkoholu znacznie przewyższają zyski z jego sprzedaży.

Ostateczna wersja Narodowego Programu Trzeźwości, po uwzględnieniu uwag uczestników Kongresu, zostanie uroczyście ogłoszona w ramach Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu w 2018 roku. W stulecie odzyskania niepodległości chcemy podjąć dziedzictwo wielkich polskich apostołów trzeźwości.

Naszą troskę o trzeźwość Narodu zawierzamy Maryi, Królowej Polski, a także naszym świętym i błogosławionym.

Dzięki trzeźwości Polacy będą mogli cieszyć się nie tylko zewnętrzną, ale także wewnętrzną, duchową wolnością. Nasza Ojczyzna potrzebuje błogosławionych owoców Kongresu. Drogą do tego jest pełne wykorzystanie refleksji kongresowych i jak najszersze przekazanie ich całemu społeczeństwu. Liczymy w tym względzie na otwartość i pomoc przedstawicieli środków społecznej komunikacji.

Polskość powinna kojarzyć się z trzeźwością i abstynencją, a nie z pijaństwem i proalkoholową mentalnością. Aby Polska była Polską, musimy odzyskać trzeźwość, tak jak sto lat temu odzyskaliśmy niepodległość.

Przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich! Stąd też Kongres gorąco zachęca do podejmowania dobrowolnej abstynencji jako daru dla naszej Ojczyzny.

W trakcie przygotowań i obrad Kongresu doświadczyliśmy życzliwości, a także pomocy wielu osób, instytucji, środowisk oraz mediów, za którą serdecznie dziękujemy.

Do realizacji tych wszystkich wielkich zamiarów potrzebujemy Bożej łaski, o którą pokornie prosimy w rodzinach, parafiach i wszystkich wspólnotach ludzi dobrej woli, tak jak o nią proszą uczestnicy Kongresu.

W imieniu uczestników Narodowego Kongresu Trzeźwości:
bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości


 
Kościół przygotowuje się do przyszłorocznego zgromadzenia Synodu Biskupów o młodzieży. W Rzymie, w piątek, zakończył się kongres poświęcony młodym.

Uczestniczący w nim rektor Instytutu Katolickiego w Paryżu zwrócił uwagę na napięcia, jakie występują w młodym człowieku. Są one czymś normalnym. Trzeba jednak towarzyszyć młodym, aby te napięcia prowadziły ich do rozwoju, a nie do destrukcji – podkreślił ks. prof. Philippe Bordeyne. Odniósł się również do wystąpienia na tym forum przedstawicielki Australii. Poinformowała ona, że w jej kraju główną przyczyną samobójstw wśród młodzieży jest poczucie osamotnienia.

„Żyjemy w społeczeństwie digitalnym, gdzie ludziom się wydaje, że są w stałym kontakcie z innymi – mówi ks. Bordeyne. – Jednak w rzeczywistości tylko prawdziwa ludzka wspólnota pozwala na pełne przyjęcie człowieka. Internet, sieci społecznościowe mogą oczywiście pomóc w spotkaniu. Może być to pierwszy krok, ale samo w sobie jest to spotkanie tylko wirtualne, brak w tym cielesności. Kolejna sprawa to szacunek dla słowa. Przyjąć młodego człowieka to znaleźć czas na to, by go wysłuchać. My dziś w Europie jesteśmy zafascynowani małymi dziećmi, tym, co one robią, jak mówią, ale o młodzieży zapominamy. Tymczasem to właśnie młodych trzeba przyjąć, z uwzględnieniem ich rozwijającej się osobowości” – powiedział Radiu Watykańskiemu rektor Instytutu Katolickiego w Paryżu.

W kongresie uczestniczyła też delegatka z Polski Dorota Andrzejewska. Myślę, że najważniejszym punktem jest praca w grupach, gdzie wymieszani są młodzież, księża, siostry zakonne i świeccy profesorowie. Możemy skonfrontować wizję nas młodych ludzi z wizją tych osób, które mają doświadczenie pracy z nami czy po prostu mają wykształcenie w danej dziedzinie i to jest, jak myślę, bardzo cenne – powiedziała Dorota.
Od 14 lat inicjatywa ewangelizacyjna „Alpha” organizuje swoje rekolekcje w Diecezji Łomżyńskiej, stając się popularną metodą ewangelizacji. Jawi się również jako odpowiedź na poszukiwanie ożywienia wiary i miejsca Pana Boga w życiu współczesnego człowieka. Tak zwane „Kursy Alpha” prowadzone są w naszej Diecezji dla różnych grup wiekowych i w różnych miejscach.

Są one adresowane zarówno do dorosłych jak też do młodych, także w ramach przygotowania do Sakramentu Bierzmowania. Podczas ich trwania poruszane są następujące tematy: „Czy jest w życiu coś więcej?”, „ Kim jest Jezus?”, „Dlaczego Jezus umarł?”, Dlaczego i jak się modlić?”, „Jak najpełniej przeżyć życie?”, „Kim jest Duch Święty?”. W środowisku „Alpha” powstał również projekt Kursu Małżeńskiego będącego propozycją dla małżeństw pragnących rozwijać swoje wzajemne relacje. W naszej Diecezji prowadzony jest on przez Kościół Domowy, pod nazwą „Randka Małżeńska”. W czasie tego kursu porusza się kwestie budowania relacji, rozwiązywania konfliktów małżeńskich, komunikacji małżeńskiej czy okazywania miłości.

W związku z tym Wspólnota Theoforos wraz z Wydziałem Duszpasterstwa Ogólnego pragnie zaprosić wszystkich prowadzących Kursy Alpha, Kurs Małżeński i tych, którzy są zainteresowani ich poprowadzeniem na Konferencję Alpha. Odbędzie się ona 30 września 2017 r. (sobota) o godz. 10.00 w budynku Wyższego Seminarium w Łomży (Plac Papieża Jana Pawła II nr 1).
 
Konferencja adresowana jest do następujących grup:

1. Do tych, którzy już prowadzą Alpha i chcieliby podzielić się swoimi doświadczeniami
2. Do tych, którzy byliby zainteresowani rozpoczęciem Alpha i chcą dowiedzieć się czegoś więcej o samej metodzie. Szczególnie zapraszamy duszpasterzy młodzieży i katechetów.
3. Do zainteresowanych Kursem Małżeńskim.

W Konferencji wezmą udział przedstawiciele Biura Alpha Polska.
Udział w Konferencji jest bezpłatny, a jedynym warunkiem uczestnictwa jest wcześniejsze zgłoszenie się poprzez stronę internetową: alphalomza.theoforos.pl.
Dorota Andrzejewska animatorka zaangażowana w Ruchu Światło-Życie reprezentuje naszą diecezję w Rzymie, podczas Międzynarodowego Seminarium nt. „Kondycji młodych w Kościele”. To spotkanie jest wydarzeniem przygotowującym do XV Zwyczajnego Synodu Biskupów.

Zaproszenie do udziału w Seminarium było dla Doroty ogromnym zaskoczeniem gdyż propozycję udziału w Seminarium otrzymała będąc na wakacyjnej oazie. W trakcie oazy zadzwonił ks. Darek Niewiński i powiedział, że szukają osoby z językiem angielskim na wrzesień. Zapytałam czy mogę się zastanowić i otrzymałam krótką odpowiedź – nie – mówiła w rozmowie dla Radia Nadzieja Dorota Andrzejewska. aazzdOaza to był też czas, kiedy podejmowaliśmy temat naszego miejsca i posługiwania w Kościele, dlatego też uznałam, że to takie Boże wezwanie. A skoro Bóg i Kościół wzywa no to jadę – mówiła Dorota.

Międzynarodowe Seminarium nt. „Kondycji młodych w Kościele” rozpoczyna się dzisiaj (11.09) w Rzymie i potrwa do piątku. Polskę reprezentuje dwoje delegatów, jednym z nich jest przedstawicielka naszej diecezji.

JE (wzasiegu.pl)
Strona 1 z 26

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86 473 46 11
fax 86 473 46 31

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png